Mieszko Krzykowski | 18 kwietnia 2017, 17:00

Samsung Galaxy S8+ – test nowego flagowca Samsunga, który zmieni cały rynek

Zwiastun końca szerokich ramek

Niektórzy uważają Samsunga Galaxy S8 za największą w ostatnich kilku latach innowację na rynku smartfonów. Inni nie są aż tak entuzjastycznie nastawieni, ale i tak Galaxy S8 i Galaxy S8+ uważają za najładniejsze i najciekawsze tegoroczne telefony. Najbardziej sceptyczni twierdzą zaś, że to rozciągnięty Galaxy S7 edge i podwójna dawka przerostu formy nad treścią. Kto ma rację? Wszyscy po trochu. Oto test modelu Samsung Galaxy S8+.

Samsung Galaxy S8+
Cena od 3207.50 zł do 3999.00 zł

Samsung Galaxy S8+ – test

Jedno o Samsungach Galaxy S8 i S8+ można powiedzieć z pełnym przekonaniem: wzbudzają emocje. Nie u każdego w stu procentach pozytywne (na przykład niektórzy nadal mają nadzieję na to, że kiedyś do łask wrócą smartfony z małymi ekranami), ale na tym lekko skostniałym rynku już nieczęsto spotyka się nowości wzbudzające jakiekolwiek emocje. Telefony te działają na oczy przechodniów jak magnes i nie pozwalają na obojętność.

Samsung Galaxy S8+ – dane techniczne
Wymiary 159,5 × 73,4 × 8,1 mm LTE Cat 16
Masa 173 g Wi-Fi 2-zakresowe, ac
Ekran 6,2 cala NFC Tak
2960 × 1440 Podczerwień Nie
Super AMOLED Radio FM Nie
Procesor Exynos 8895 Wyjście obrazu Tak
4 × 2,3 GHz Samsung M2
4 × 1,7 GHz Cortex-A53
Host USB Tak
Mali-G71 MP20 Redukcja szumów Tak
RAM 4 GB Dostępna pamięć ok. 51 GB
Akumulator 3500 mAh mikro-SD Tak
Aparat z tyłu Zdjęcia: 12 MP, F/1.7, OIS, LED, PDAF, HDR
Wideo: 4K @ 30 kl./sek., 1080p @ 60 kl./sek., 720p @ 120 kl./sek., HDR
Aparat z przodu Zdjęcia: 8 MP, F/1.7, HDR, autofokus
Wideo: WQHD @ 30 kl./sek., 1080p @ 30 kl./sek.
Inne IP68, ładowanie indukcyjne, czytnik linii papilarnych, pulsometr, skaner tęczówki

A wszystko przez to, jak wyglądają. My skupimy się dzisiaj na Galaxy S8+, bo właśnie ten model otrzymaliśmy do testów, ale większość naszych spostrzeżeń dotyczy również mniejszej nowości Samsunga. Główną rolę gra tu wyświetlacz o szumnej nazwie Infinity Display. Oczywiście, wyświetlacz gra główną rolę na froncie każdego smartfona, ale w tym przypadku jest to rola oscarowa w filmie jednego aktora, bo z przodu Galaxy S8+ nie ma prawie nic poza ekranem i wszystko jest mu podporządkowane. Jego zagięte boczne krawędzie, zaokrąglone rogi i gigantyczny rozmiar (przekątna to aż 6,2 cala!) bardzo skutecznie odwracają uwagę od prawie nieistniejących, symetrycznie rozmieszczonych ramek, malutkiej słuchawki i niemal niewidocznych sensorów. Projektanci Samsunga pozbyli się wszelkich rozpraszaczy uwagi – w tym tradycyjnych przycisków pod ekranem, do tej pory będących nieodłącznym elementem każdego smartfona tej marki. Co prawda nie da się zaprzeczyć, że jest to „tylko” rozwinięcie idei zapoczątkowanej 2 lata temu przez Samsunga Galaxy S6 edge, a bryła S8 i S8+ to w istocie wydłużona bryła Samsunga Galaxy Note 7, który też miał lekko zaokrąglone boczne krawędzie frontowej i tylnej krawędzi szkła, jednak wspomniane przed chwilą starsze Samsungi nie robiły aż takiego wrażenia.

Jednak wrażenie, które wywołuje wygląd Galaxy S8+, to tylko wstęp do tego, co się dzieje po wzięciu urządzenia do ręki. Gdy się słyszy o tym, że duży flagowiec Samsunga ma ekran o przekątnej aż 6,2 cala, można się lekko przestraszyć. Jak to coś leży w dłoni? Jak to zmieścić w kieszeni? Jak tego używać? Choć faktycznie jest to długi telefon i jest „niekompatybilny” ze spodniami o płytkich kieszeniach, w dłoni leży bardzo wygodnie. Wszystko dzięki skrajnie cienkim ramkom, wygodnemu wyprofilowaniu kształtów obudowy i specyficznym proporcjom ekranu, 18,5 : 9. To razem sprawia, że Samsung Galaxy S8+ jest aż o 4,5 mm węższy od 5,5-calowego iPhone'a 7 Plus i o 0,5 mm węższy od Galaxy Note 7, wyposażonego w ekran o przekątnej 5,7 cala. Krótko mówiąc, Samsung pokazał, jak powinien wyglądać telefon z dużym wyświetlaczem i jak najefektywniej wykorzystać dostępne miejsce. I żeby osiągnąć ten efekt, nie trzeba było rezygnować ani z wyjścia słuchawkowego, ani z wodoszczelności. Nawet udało się uniknąć wystającego aparatu.

Za to trzeba było zrezygnować ze wspomnianych przycisków pod ekranem, choć nie zrobiono tego całkowicie. W Galaxy S8 i S8+ standardowe trzy przyciski systemowe są wyświetlane na belce na dole ekranu, ale w miejscu środkowego przycisku domowego umieszczono małą „strefę Force Touch”, wyczuwającą siłę nacisku. Dzięki temu przycisk domowy można wcisnąć (i to dosłownie, bo trzeba użyć trochę siły) nawet wtedy, gdy nie jest on wyświetlany. Początkowo obawialiśmy się tego, że system będzie głupiał i nie będzie umiał odróżnić, czy użytkownik chce po prostu dotknąć jakiegoś przycisku na ekranie czy aktywować niewidoczny przycisk domowy, ale szybko się okazało, że działa to naprawdę dobrze. Problemy mogą się pojawić tylko w grach, ale w nich można skorzystać z Game Tools i wyłączyć strefę wyczuwającą nacisk. Zasadniczo zrobiono to naprawdę z głową.

Jeśli już mielibyśmy się do czegoś przyczepić, to byłby to delikatny brak konsekwencji. Front Galaxy S8+ jest symetryczny i wygląda świetnie, ale tej symetrii zabrakło w innych miejscach. Szczególnie widać to na dolnej krawędzi, zawierającej wyjście słuchawkowe, pojedynczy głośnik i port USB typu C, które nie znajdują się w linii prostej. Z tyłu zaś wprawne oko wypatrzy, że aparat Galaxy S8+ nie znajduje się idealnie na środku, lecz jest bardzo lekko (o mniej więcej 1 mm) przesunięty w lewą stronę. Czepialstwo? Oczywiście! Ale im coś jest bliżej ideału, tym bardziej irytują drobne niedoróbki. Poza tym skoro musimy się czepiać aż takich głupot, żeby przyczepić się do czegokolwiek, powinno to Wam sporo powiedzieć o jakości wykonania i wyglądzie Galaxy S8+ ;)