Arkadiusz Piasek | 10 maja 2017, 19:00

Hyperbook N131BU – test laptopa i zewnętrznej stacji z kartą graficzną

Średniak z aspiracjami

Do naszego laboratorium trafił 13-calowy Hyperbook N131BU. Ten niewielki laptop z matowym ekranem IPS, procesorem Core i7-7500U, 16 GB pamięci operacyjnej i nośnikiem SSD o pojemności 525 GB na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym. Przybył do nas jednak w towarzystwie innego urządzenia z logo Hyperbook na obudowie, a mianowicie zewnętrznej stacji na kartę graficzną, z GeForce'em GTX-em 1070 w środku. Czy taki zestaw ma sens? Sprawdźmy!

Hyperbook N131BU to 13-calowy laptop z wyświetlaczem IPS o rozdzielczości Full HD (1920 × 1080 pikseli). Ten dość lekki (1,3 kg) i stosunkowo smukły (18 mm grubości) komputer jest dostępny w dwóch wersjach: z procesorami Intel Core i5-7200U oraz Core i7-7500U. Do naszego laboratorium trafiła ta mocniejsza wersja, wyposażona ponadto w 16 GB pamięci DDR, nośnik SSD o pojemności 525 GB i wbudowany modem LTE. Hyperbook N131BU w takiej konfiguracji wraz z systemem operacyjnym Windows 10 Pro kosztuje, bagatela, około 6100 zł.

To dużo, a nawet bardzo dużo, jak na laptop o takich parametrach. Moglibyśmy zrozumieć wysoką cenę, gdyby testowane urządzenie było na przykład lżejsze i cieńsze lub wyróżniało się czymkolwiek innym. Tymczasem poza modułem LTE (który w konfiguratorze na stronie Hyperbooka kosztuje 400 zł) oraz dość bogatym zestawem złączy trudno w pierwszej chwili wskazać cokolwiek, co mogłoby uzasadnić tak wysoką cenę modelu N131BU. Przyjrzymy się dokładniej – może uda nam się coś znaleźć :)

Dane techniczne (egzemplarz testowy)
Procesor Intel Core i7-7500U
Pamięć 16 GB DDR4-2400 @ 1066 MHz (jednokanałowa)
Ekran 13,3" (1920 × 1080), IPS, matowy
Układ graficzny Intel HD Graphics 620
Nośnik danych SSD, M.2, 525 GB
Napęd optyczny Brak
Wymiary i waga 330 mm × 225 mm × 18 mm, 1,3 kg
Łączność Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (Intel 8265), Bluetooth 4.1, LTE (opcja)
Wejścia-wyjścia 2 USB 3.0, USB 3.1 Type-C / Thunderbolt 3,
HDMI, mini-DisplayPort, mikro-SIM, SD, RJ-45, audio
Gwarancja 24 miesiące (door-to-door)
System operacyjny Windows 10 Pro
Cena

ok. 6100 zł

Aluminiowa obudowa Hyperbooka N131BU w pierwszej chwili zdaje się mieć mniej niż 18 mm grubości, a to za sprawą dość zgrabnej linii i skośnych ścięć na krawędziach, wizualnie wyszczuplających urządzenie. Laptop waży około 1,3 kg, co w połączeniu z 13-calowym ekranem pozwala zakwalifikować konstrukcję jako mobilną. Trudno jednak nazwać ją ultramobilną: to po prostu dość lekki i cienki laptop, który łatwo zabrać w podróż.

Jakość spasowania poszczególnych elementów obudowy należy uznać za bardzo dobrą, podobnie jak jakość użytych materiałów. Pokrywa ekranu ugina się bardzo nieznacznie, i to dopiero pod sporym naciskiem. Nie występuje przy tym efekt „pływania” warstwy ciekłokrystalicznej wyświetlacza. Nie zanotowaliśmy również żadnych niepokojących dźwięków podczas zwyczajowych prób skręcania całej konstrukcji. Nie mamy też żadnych zastrzeżeń co do sztywności zawiasów. Swoją drogą, pokrywa ekranu Hyperbooka daje się otworzyć jedną ręką bez odrywania podstawy laptopa od powierzchni biurka. Z pozoru to drobiazg, ale potrafi znacznie ułatwić życie w niektórych sytuacjach.

Nie do końca przypadły nam do gustu dość grube ramki wokół wyświetlacza. A jeszcze mniej spodobał nam się ciemny pasek szkła ochronnego, pod którym ukryto kamerkę. Całość trochę trąci przez to myszką, ale to zapewne kwestia gustu.

Musimy też zwrócić uwagę na to, że ekran da się odchylić zaledwie do około 135 stopni (licząc od powierzchni, na której spoczywa). Nie powinno to przeszkadzać, gdy laptop stoi na biurku, ale już na kolanach może być nieco trudniejszy w obsłudze. Prawdziwa ekwilibrystyka zaczyna się wtedy, gdy użytkownik chce korzystać z N131BU na przykład w łóżku w pozycji leżącej. Nie polecamy :)

Zupełnie przypadkiem odkryliśmy, że logo Hyperbook na pokrywie ekranu zostało przyklejone dość niedbale. Podczas zwykłego, bynajmniej nie intensywnego, przecierania obudowy szmatką, jeszcze przed zrobieniem zdjęć, fragment litery e po prostu się odkleił. Efekty widać na zdjęciu poniżej. Strach pomyśleć, jak logo będzie wyglądać po roku czy dwóch użytkowania...

Aktualizacja: już po opublikowaniu artykułu skontaktowali się z nami przedstawiciele firmy Hyperbook i zapewnili, że problem z odklejającym się logo dotyczył wyłącznie bardzo wczesnych egzemplarzy testowych laptopa (a taki właśnie testowaliśmy). Urządzenia dostępne w sklepach ponoć mają już logo wykonane w innej, znacznie solidniejszej technice.

Na krawędziach obudowy znalazło się miejsce na dość bogaty zestaw złączy. Z prawej strony umieszczono USB 3.1 typu C, które może być również wykorzystywane jako port Thunderbolt 3 (o jednym z jego potencjalnych zastosowań piszemy więcej w dalszej części artykułu). Jest też port USB 3.0, wyjścia wizyjne mini-DisplayPort i HDMI, czytnik kart pamięci, złącze sieciowe RJ-45 oraz zamek Kensingtona.

Po lewej stronie zamontowano gniazda audio (oddzielne dla słuchawek i mikrofonu), wyłącznik, drugi port USB 3.0 oraz slot na kartę mikro-SIM i gniazdo zasilacza.