Wojciech Koczyk | 5 września 2017, 16:00

Rzut Oka – koparka kryptowalut. Test, konstrukcja, opłacalność

Na co pozwoli koparka?

Temat kryptowalut był już kilkukrotnie poruszany na naszych łamach, ale nie mieliśmy okazji przetestować sprzętu przeznaczonego specjalnie do tego typu obliczeń. Sprawdźmy, jak funkcjonuje takie urządzenie, w jaki sposób zostało skonstruowane i czy jego zakup jest dzisiaj opłacalny. Ceny podzespołów w ostatnim czasie wróciły do normy, więc kopanie przestaje być czymś na wagę złota...

O Bitcoinie słyszał chyba każdy. Jego szybki wzrost wartości spowodował znaczące podwyżki cen kart graficznych, które są wykorzystywane do „kopania” tej kryptowaluty. Na szczęście dla graczy – i pośrednio innych użytkowników komputera – Bitcoin ma zaszyty w algorytmie mechanizm zwiększający trudność jego wyliczania. Używanie w tym celu GPU szybko przestało się opłacać. Gracze odetchnęli z ulgą, a górnicy przerzucili się na wyspecjalizowane układy ASIC.

Natura nie znosi jednak próżni, dlatego znaleźli się ludzie, którzy zapragnęli wykorzystać zasoby leżące odłogiem. Nowe waluty pojawiały się i znikały. Wzbudzały przy tym większe bądź mniejsze zainteresowanie. Ostatecznie jednak wraz ze wzrostem wartości pierwowzoru kilka mniej znaczących walut zyskało powszechną akceptację.

W efekcie kilka miesięcy temu sytuacja zaczęła się powtarzać. Ze sklepów wykupywano całe dostawy radeonów, co wywindowało ich ceny do absurdalnego – z punktu widzenia graczy – poziomu. To oczywiście pociągnęło za sobą wzrost cen kart Nvidii, a nawet tanich i popularnych procesorów, takich jak Pentium G4560, również wykorzystywanych w koparkach ze względu na połączenie niskiej ceny z wystarczającą wydajnością.

Tak masowe podwyżki nie są, oczywiście, zasługą pojedynczych ludzi kupujących jedną czy dwie karty do swoich komputerów. „Winni” są właściciele całych tak zwanych farm, albo kopalni, złożonych z maszyn zbudowanych tylko w jednym, konkretnym celu: wydobywania kryptowalut.

Do redakcyjnego laboratorium trafiło urządzenie wykonane przez pracowników Asusa. Chcemy jednak zaznaczyć, że konstrukcja nie jest firmowana logo tej marki – tylko same podzespoły. W czasie, gdy liczenie kryptowalut było bardzo opłacalne, w firmie pojawił się pomysł sprzedawania takiego zestawu w atrakcyjnej cenie. Ramę, rzecz jasna, użytkownik musiał wykonać samodzielnie, co jak za chwilę zobaczycie, nie jest ani trudne, ani kosztowne.

Kryptowaluty tracą na wartości, a zestawu Asusa w sklepach nie ma i nie było. My jednak z ciekawości postanowiliśmy się mu przyjrzeć i sprawdzić, jak działa i jak został wykonany.