Adrian Kotowski | 11 sierpnia 2017, 13:46

Polacy liderami w blokowaniu reklam w internecie

Internauci nie akceptują agresywnych materiałów promocyjnych. OnAudience.com opublikowało raport na temat blokowania reklam w internecie, bazujący na danych z ponad 60 najważniejszych rynków świata. Wynika z niego, że mieszkańcy naszego kraju sięgają po wtyczki typu AdBlock najchętniej spośród wszystkich użytkowników sieci. 

Według raportu w polskim internecie blokowanych jest aż 46 procent wszystkich reklam, co oznacza wzrost rok do roku o 8 procent. Na podium znalazła się też Grecja (44%) i Norwegia (42%), a w pierwszej piątce mamy jeszcze Niemcy (41%) i Danię (40%). Z kolei państwem, w którym internauci wykorzystują systemy blokowania reklam najrzadziej jest Paragwaj – adblocki powstrzymują tam wyświetlenie tylko 5% materiałów promocyjnych.

AdBlock

Jeśli chodzi o największy wzrost liczby zablokowanych odsłon, to tutaj bezkonkurencyjna jest Brazylia. Co prawda, w brazylijskiej sieci niewyświetlana jest jedynie co ósma reklama, ale i tak jest to aż o 232 procent więcej niż rok wcześniej. W raporcie czytamy, że popularyzacja wtyczek typu AdBlock ma związek przede wszystkim z tym, ze internauci nie akceptują irytujących form reklamowych, masowych kampanii oraz treści, które nie są związane z ich zainteresowaniami.

AdBlock

Oczywiście razem z blokowaniem treści promocyjnych idą spadki wpływów wydawców. W 2017 roku wartość zablokowanych odsłon ma osiągnąć 42 mld dolarów, przy wartości całego rynku reklamy typu display szacowanej na 100 mld dolarów. Dla porównania, w roku ubiegłym było to 28 mld przy 84 mld dolarów. W Polsce, gdzie procentowo blokuje się najwięcej reklam, wartość tego segmentu wynosi około 485 milionów dolarów, a wartość zablokowanych odsłon reklamowych ma być równa 409 milionów dolarów.

Według Macieja Sawy, dyrektora generalnego OnAudience.com, w rynku reklamy musi dojść do poważnych zmian, szczególnie w zakresie dystrybucji treści: – Prowadzenie masowych kampanii internetowych już dawno przestało mieć rację bytu. Reklama musi być dopasowana do zainteresowań i potrzeb odbiorcy. Nigdy wcześniej nie było dostępnych tyle narzędzi do precyzyjnego targetowania jak ma to miejsce dziś. Istnieją hurtownie sprzedające dane o preferencjach i zachowaniach internautów, a zaawansowane narzędzia do analityki Big Data pozwalają na targetowanie reklam z niespotykaną dotychczas precyzją, co pozwala zwiększyć skuteczność przekazu nawet o kilkadziesiąt procent. Jeśli pozbędziemy się archaicznych metod, które psują Internet i postawimy na przyjazne dla internautów reklamy, dopasowane do ich potrzeb i zainteresowań, to liczba osób korzystających z adlocków ma szansę spaść – twierdzi Sawa. 

Źródło: prasowe