Filip Dąb-Mirowski | 29 maja 2013, 15:53

Jak wymienić ekran w Kindle'u? Poradnik dla tych, którym pękł wyświetlacz

Zobacz, jak go wymienić

Czytanie to wspaniała sprawa. Książki nie tylko uczą, ale i bawią. Rozwijają też wyobraźnię i wzbogacają słownictwo. Pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Ich jedynym mankamentem są gabaryty i waga; rzadko kiedy, zwłaszcza w podróży, możemy ich mieć z sobą więcej niż kilka. Od niedawna jednak wielkim powodzeniem cieszą się e-czytniki, pozwalające zgromadzić całą bibliotekę w jednym, poręcznym urządzeniu. Nestorem tego rynku jest Kindle firmy Amazon, największej na świecie księgarni internetowej. Nic dziwnego, że wdarł się na niego przebojem: jest świetnie pomyślany, wyposażony w rewolucyjny ekran e-ink, prosty w obsłudze, rozsądnie wyceniony, zapewnia dostęp do niezliczonych publikacji. Ma tylko jedną wadę: delikatny ekran, który przy nieostrożnym użytkowaniu potrafi się stłuc lub popękać.

Jak wymienić ekran w Kindle'u?

Kiedy pęknie ekran...

Nie ma co jednak załamywać rąk. Kindle został pomyślany jako urządzenie podróżne i to naturalne, że trzymany w plecaku, torbie lub wśród rozbieganych dzieci może się uszkodzić. Na szczęście funkcjonalność idzie tutaj w parze z elegancją konstrukcji. Kindle jest bardzo prostej budowy, co pozwala samodzielnie go naprawić nawet największemu laikowi. Nim jednak krok po kroku pokażemy, jak to zrobić, kilka słów wyjaśnienia.

Amazon, całkiem zresztą zasłużenie, słynie ze swojego rewelacyjnego biura obsługi klienta. Po pierwsze, każdy Kindle jest objęty roczną gwarancją i jakiemukolwiek uszkodzeniu by w tym czasie uległ, zostanie bez żadnych kosztów wymieniony na nowy egzemplarz. Wystarczy skontaktować się z biurem obsługi klienta (niestety, na razie nie ma polskiego oddziału Amazona – pozostaje konwersacja w innych językach). Zgłaszamy problem, i już wkrótce otrzymujemy nowego Kindle'a, nawet jeszcze przed odesłaniem starego (oczywiście, zwrot jest obowiązkowy). Mało tego, w przypadku bezsprzecznej winy producenta koszty wysyłki uszkodzonego egzemplarza pokrywa Amazon. Co jednak zrobić, gdy gwarancja się skończyła? Istnieją trzy rozwiązania.

Dwa pierwsze wymagają skontaktowania się z biurem obsługi. Mamy do wyboru: pozwolić Amazonowi naprawić urządzenie (co najczęściej sprowadza się do wymiany) albo kupić nowy egzemplarz z odpowiednią zniżką. Naprawa jest zazwyczaj sporo tańsza (zależnie od modelu), zwłaszcza że owe zniżki nie są szczególnie atrakcyjne (chociaż to już zależy od konkretnego przypadku i bieżącej oferty). Dla przykładu, serwis wersji Kindle Keyboard 3G w Amazonie kosztuje 65 dol. plus koszty wysyłki i podatki (łącznie ok. 100 dol.). Kupno nowego bez zniżki oznacza wydatek 159 dol. plus koszty. Jeśli doliczymy VAT oraz zaliczkę na cło i przesyłkę, cała kwota wyniesie około 210 dol. Oczywiście, cena zależy od modelu. Na przykład na klasycznego Kindle'a trzeba wydać 69 dol. netto (w tzw. special offers). Ale trzeba pamiętać, że dostajemy wtedy model pozbawiony możliwości nawiązywania połączeń 3G, na którego ekranie wyświetlają się reklamy. Jeśli to właśnie taki Kindle się uszkodził, warto rozważyć, czyby nie dogadać się z Amazonem. Kupno nowego najtańszego wariantu może być najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Trzecią opcją, zdecydowanie najtańszą w przypadku wszystkich innych modeli poza klasycznym z reklamami, jest naprawienie Kindle'a samodzielnie. Można poszukać części w Polsce (np. w serwisach aukcyjnych), ale trudno będzie o dobrą cenę. Można też zamówić ekran bezpośrednio u producenta, czyli w Chinach. Zamawiając część od chińskiego dostawcy, płacimy 39 dol. bez dalszych kosztów. To nie lada oszczędność.

Czy to bezpieczne? Część kupujemy na zagranicznych serwisach internetowych. Płacimy kartą albo za pośrednictwem PayPala lub Western Union – do wyboru, do koloru. Można wybrać przesyłkę kurierem, która jest płatna (ale szybsza), lub zwykłą pocztą. Paczka pocztowa dotrze nieco później, za to bez dalszych kosztów. We wszystkich znanych nam przypadkach darmowej wysyłki ekrany dochodziły w 2–4 tygodnie, zapakowane bardzo szczelnie, grubo owinięte folią bąbelkową, w nienagannym stanie. Z pewnością istnieje ryzyko, że paczka nie uniknie przygód (chociaż raczej się nie zagubi – można ją śledzić w internecie), ale nie jest większe, niż gdy kupuje się tę część w Polsce.