Mateusz Brzostek | 3 listopada 2008, 06:00

Intel Core i7 – czas na modernizację?

Testujemy Nehalema!

Ponad dwa lata temu Intel zaprezentował Conroe, nową architekturę procesorów, oraz swoją nową strategię dalszego rozwoju. Poznaliśmy też nazwę kodową następnej generacji procesorów: Nehalem. Użyto wtedy nazwy Tick-Tock, sugerującej regularne, jak w zegarku, zmiany w ofercie procesorów.

Wstęp

Każde wahnięcie „wahadła postępu” miało trwać dwa lata: w pierwszym roku miała być wprowadzana nowa mikroarchitektura („tak”), w drugim miała być przenoszona na nowy, mniejszy proces technologiczny („tik”).

Jak dotąd Intel trzyma się swojej strategii: widzieliśmy już „tak” Core 2 Duo, „tik” Penryna w procesie 45 nm, a teraz jesteśmy świadkami następnego „tak” – architektury Nehalem w znanym już procesie technologicznym.

Produkty

W nowej architekturze zostaną wykonane produkty na każdy segment rynku. Została ona zaplanowana z uwzględnieniem konieczności łatwego dopasowania do poszczególnych segmentów rynku.

Różne części logiczne procesora mogą być w razie potrzeby grupowane w różne krzemowe rdzenie bez konieczności ich przeprojektowywania. Przypomnijmy, że w architekturze Conroe, skrojonej z początku jedynie do potrzeb urządzeń przenośnych, większość rodzin procesorów otrzymywano z tych samych rdzeni, z wyłączoną częścią pamięci podręcznej i o różnym taktowaniu. W ten sposób koszt wyprodukowania najtańszego procesora był taki sam jak najdroższego, co szkodziło i konsumentom (bo procesory nie mogły kosztować poniżej pewnej granicy), i firmie Intel.

Intel jednak planuje najpierw wprowadzić jedynie procesory na rynek serwerów i wysoko wydajnych desktopów.

Procesory Lynnfield i Havendale, przeznaczone na niższe segmenty rynku, będą mieć premierę w przyszłym roku. Spodziewamy się jednak, że platforma X58, którą dziś opisujemy, rzuci nieco światła również na przyszłe produkty.