Agnieszka Serafinowicz | 22 listopada 2010, 06:00

Sprzątanie nowego komputera

Anticrapware warfare

Nowy komputer to sprzęt nowoczesny i wydajny – teoretycznie. Praktyka pokazuje, że wielu użytkowników po uruchomieniu dopiero co kupionego laptopa (najczęściej) bądź firmowego komputera stacjonarnego (rzadziej) jest niemile zaskoczonych wydajnością gorszą od oczekiwanej. Przyczyną może być, oczywiście, konfiguracja sprzętowa niedobrana do oczekiwań, ale zazwyczaj długotrwałe uruchamianie komputera i powolne działanie systemu wynika z przeładowania aplikacjami. Często jest tak nawet przed pierwszym uruchomieniem jakiegokolwiek programu instalacyjnego.

Wstęp

Już się przyzwyczailiśmy do tego, że większość producentów laptopów oferuje swoje komputery z preinstalowanym systemem operacyjnym. O ile jednak preinstalowany Windows 7 na współczesnym komputerze nie jest dla nikogo zaskoczeniem, to zwykle w informacji handlowej dotyczącej komputera nie ma najmniejszej wzmianki o dodatkowym oprogramowaniu. Nawet jeżeli się pojawi, to zwykle w formie marketingowego przekazu o „niezwykle przydatnych aplikacjach”, „preinstalowanym oprogramowaniu zabezpieczającym” albo „pakiecie biurowym w pełnej wersji” (i próżno szukać informacji, że w istocie jest to np. 60-dniowa wersja próbna).

Nadmiar aplikacji dodawanych do systemu operacyjnego na nowych komputerach zyskał sobie niezbyt chlubne miano: crapware lub (zamiennie) bloatware. Wśród nich niezwykle rzadko można trafić na faktycznie użyteczny program. Niemal zawsze wraz z nowym komputerem dostajemy zestaw nikomu niepotrzebnych „przeszkadzajek” w postaci multimedialnych „kombajnów” (najczęściej dublujących systemowe funkcje), programów antywirusowych, aplikacji biurowych, pasków narzędziowych, dodatkowych monitorów funkcji i tak już monitorowanych przez system operacyjny (jak dodatkowe menedżery sieci bezprzewodowych) itp. Większość takiego oprogramowania to ograniczone czasowo i funkcjonalnie wersje próbne. Całość uzupełniają licznie wyskakujące okienka z informacjami o promocjach, zachętach do kupienia pełnej wersji danego programu, mało ciekawe gry itp. Niektóre modele sprawiają wrażenie bardzo drogiego… katalogu reklamowego oprogramowania.

Użytkownik, który chce uzyskać optymalną wydajność swojego nowego komputera, najpierw musi go posprzątać. Niestety, jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, nie ma innej drogi. Nawet przywrócenie stanu fabrycznego z partycji odzyskiwania, która często znajduje się na dysku nowego komputera, bądź za pomocą dołączonych do zestawu nośników przywracania niewiele da – stan fabryczny to właśnie stan zaśmiecony! W celu podniesienia wydajności nie warto także bawić się w triki optymalizacyjne, jak również podkręcanie, które zwłaszcza w komputerach przenośnych jest mocno ograniczone konstrukcyjnie i ryzykowne, a uzyskany przyrost wydajności i tak będzie mniejszy niż to, co da się osiągnąć wyłącznie przez usunięcie zbędnego oprogramowania.

Porządkowanie komputera wydaje się proste. Wystarczy przecież skorzystać z apletu Panelu sterowania przeznaczonego do zarządzania bazą aplikacji zainstalowanych w systemie i kolejno usuwać niepotrzebne. Dla większości użytkowników Windows usunięcie programu z systemu nie jest problemem, jednak gdy w grę wchodzi kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt aplikacji, ich dezinstalacja za pomocą wspomnianego apletu jest po prostu uciążliwa. Na szczęście można się w takich przypadkach posłużyć oprogramowaniem wspomagającym czyszczenie.