Łukasz Marek | 3 maja 2012, 07:07

SSD jako pamięć podręczna – test tzw. cache drives

Przyśpiesz swój HDD!

W praktycznie każdym komputerze podsystem dyskowy to najwolniejszy element, na który podczas codziennej pracy i zabawy procesor praktycznie zawsze czeka. Można to zmienić, lub raczej rozszerzyć wąskie gardło, bardzo prosto: kupując SSD, ale większość użytkowników nie wyobraża sobie takiego wydatku lub po prostu nie ufa na tyle nośnikom półprzewodnikowym, aby tylko na nich pozostawić swoje dane. Pojawił się więc pomysł: SSD przyśpieszające HDD. Dzisiaj testujemy ich wpływ na działanie komputera.

Cache drives – idea

Idea nośników SSD pełniących rolę pamięci podręcznej dla standardowego podsystemu dyskowego wydaje się znakomita z dwóch powodów. Po pierwsze, wszystko działa na zasadzie nośników hybrydowych, a wiemy już, że takie rozwiązanie daje wymierne korzyści, po teście, w którym zaprezentowaliśmy takie urządzenia, jak Momentus XT i RevoDrive Hybrid. Niestety, rozwiązania te (szczególnie RevoDrive Hybrid) kiepsko przyjęły się na rynku, przede wszystkim ze względu na wysoką cenę. Po drugie, dotychczas zbudowane nośniki hybrydowe nie przyśpieszą dostępu do plików, które się na nich nie znajdą. W praktyce więc ktoś, kto trzyma w komputerze powyżej 1 TB danych, musiałby kupić co najmniej dwa momentusy lub dwie hybrydy OCZ. A co mają zrobić ci, którzy nie chcą pozbywać się swojej dotychczasowej przestrzeni na dane na rzecz hybrydowych rozwiązań? Teoretycznie mogą kupić SSD, który będzie pełnić rolę pamięci podręcznej. W ten prosty sposób można przyśpieszyć dotychczasową macierz lub dowolnie wybrany nośnik. Niestety, na razie „dowolnie wybrany” oznacza: ten, na którym znajduje się system operacyjny.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Kupujemy SSD przyśpieszający, podłączamy do komputera najzwyklejszym kabelkiem SATA tak samo, jak gdyby był to kolejny nośnik w pececie, oraz instalujemy oprogramowanie wspomagające SSD. Po tych czynnościach wybieramy jeszcze, który nośnik chcemy przyśpieszyć, i uruchamiamy ponownie system. Od tej pory wszystko, co będzie działo się na komputerze w obrębie podsystemu dyskowego, przejdzie przez pamięć podręczną w postaci SSD. Taki nośnik może równomiernie przyśpieszyć operacje na całym pojedynczym HDD, bez względu na jego pojemność. Może więc przyśpieszyć dostęp do przestrzeni mającej od kilkuset gigabajtów do nawet 2 TB (przynajmniej obecnie).

Na jakiej zasadzie to działa? Wszystkie dane z nośnika przyśpieszanego (HDD) przechodzą przez pamięć podręczną w postaci SSD i dopiero stamtąd przesyłane są do innych podzespołów komputera. Ta operacja sama w sobie nie przyśpiesza niczego (ponieważ ograniczeniem jest HDD), ale takie zachowanie pozwala oprogramowaniu uczyć się działań użytkownika i tego, z jakich danych najczęściej korzysta. Im dłużej SSD przyśpieszający pracuje w komputerze, tym więcej wie, a przez to efektywniej może wybierać dane, które skopiuje z HDD. Takim zestawem danych na pewno są (przynajmniej w części) pliki służące do uruchamiania systemu operacyjnego. SSD z pomocą oprogramowania dopasowuje się do wzorca użytkowania i kopiuje najczęściej pobierane pliki, dzięki czemu podczas następnego odwołania do tych samych danych procesor już w ogóle nie musi sięgać do HDD, bo cały odczyt odbywa się z SSD.

Co jest obecnie dostępne na rynku?
Skoro już decyzja o przyśpieszeniu w ten sposób HDD zapadła, to można wybierać z oferty czterech różnych producentów: Corsaira, Cruciala, Intela oraz OCZ. Corsair ma linię Accelerator, Crucial – model Adrenaline, Intel – SSD 311, a OCZ – Synapse. Niestety, praktyka przynosi pewne zastrzeżenia.

Intel Smart Response działa wyłącznie z chipsetami Intela, i to tylko z Z68 oraz najnowszym Z77. Crucial Adrenaline to produkt w ogóle niedostępny w Polsce. Żaden sklep ani hurtownia nie mają tego nośnika w ofercie, nawet w spisie produktów. Szkoda, ale nie możemy naginać rzeczywistości: ze względu na to, że nie mogliśmy zdobyć Cruciala, nie został on przetestowany.

Niemniej udało się sprowadzić pozostałe urządzenia.