Mieszko Krzykowski | 4 kwietnia 2013, 14:19

Asus PadFone 2 – krótki test nietypowej hybrydy smartfona i tabletu

Przyszłość czy ciekawostka?

Ludzie z Asusa lubią kombinować. Swoje eksperymenty rozpoczęli od tabletów, co przyniosło bardzo udaną serię Transformerów i dużo mniej udanego Slidera, który nie doczekał się następcy. Jakiś czas później przyszedł czas na smartfony: powstał pierwszy PadFone, starający się wpędzić w kompleksy legendarne szwajcarskie scyzoryki, bo był jednocześnie telefonem, tabletem i netbookiem. Pomysł okazał się na tyle udany, że kilka miesięcy temu do sprzedaży wprowadzono PadFone'a 2, tym razem jednak bez funkcji netbooka. Czy warto się zainteresować taką hybrydą?

Smartfon ten na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym specjalnym, ot nowoczesny telefon, tyle tylko, że wyglądem nawiązuje do obecnej linii tabletów i notebooków Asusa. Widać to głównie po charakterystycznym kolistym wzorze na tyle obudowy, który pełni także funkcję istotną z punktu widzenia ergonomii, ponieważ dzięki tej nieregularnej powierzchni z licznymi żłobieniami obudowa trzyma się dłoni użytkownika prawie jak przyklejona.

A ponieważ PadFone 2 to naprawdę duży sprzęt (choć i tak trochę mniejszy od Galaxy S III), pewny chwyt jest bardzo ważny. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Tył jest zrobiony z jednego kawałka grubego i wytrzymałego tworzywa dobrej jakości, a brzegi są chronione metalową, srebrną obręczą. Gdy na PadFone'a patrzy się z boku, to widać, że jego profil ma kształt klina. Wygląd tego telefonu jest dość... kontrowersyjny, w każdym razie budzi skrajnie różne emocje. Nam jakoś specjalnie do gustu nie przypadł, głównie ze względu na bardzo duże ramki, ale przynajmniej nie da się zaprzeczyć, że wyróżnia się on z tłumu „androidofonów”. A ocenę, czy robi to tak, jak powinien, pozostawiamy Wam.

BudowaWyposażenie
Wymiary telefon: 138 × 69 × 9 mm
stacja: 263 × 181 × 10,4 mm
Zakresy (MHz)

GSM: 850/900/1800/1900
HSPA: 900/2100
LTE: 800/1800/2600

Masa telefon: 135 g
stacja: 514 g
GPS/Glonass Tak/Tak
Ekran

telefon: 4,7", 1280 × 720
stacja: 10,1", 1280 × 800

Bluetooth Tak, 4.0
SoC
(CPU + GPU)
Snapdragon S4 Pro
4 × 1,5 GHz
Adreno 320
HDMI Tak (MHL, wymaga specjalnej przejściówki)
RAM 2 GB Host USB Tak
Pamięć wbudowana

16/32/64 GB
brak slotu na kartę SD

Aparat z tyłu: 13 MP, autofokus, LED, filmy Full HD
z przodu: 1,2 MP, filmy HD
Pojemność akumulatora telefon: 2140 mAh
stacja: 5000 mAh
Inne NFC, aktywna redukcja szumów, akcelerometr, czujnik zbliżeniowy, żyroskop, cyfrowy kompas, radio FM

Na prawym brzegu obudowy wstawiono trzy bardzo, ale to bardzo wygodne przyciski. Łatwo je wyczuć, mają świetnie dobrany skok i zapewniają bardzo... satysfakcjonujący moment zadziałania. Po prostu aż chce się nimi klikać i wciskanie wyłącznika potrafi uzależnić ;) Trzy płytki dotykowe pod ekranem już nie wzbudzają aż takich emocji, bo po prostu działają, ale widać po nich, że Asus trochę podglądał poczynania HTC i podebrał pomysł z zastąpieniem przycisku menu kontekstowego przyciskiem wywołującym okno przełączania się między uruchomionymi programami.

Na górze obudowy umieszczono wyjście słuchawkowe i szufladkę na kartę mikro-SIM, a na dole – bardzo nietypowy port MHL. Dlaczego nietypowy? Ponieważ służy on także do podłączania części tabletowej smartfona, jest on trochę szerszy i głębszy. Niby da się do niego podłączyć zwykłą wtyczkę mikro-USB, ale siedzi ona w tym porcie bardzo niepewnie, chybocze się i wypada, przez co na przykład bardzo trudno naładować telefon ładowarką ze zwykłą końcówką, bo styki ciągle przestają kontaktować. Podłączenie kabla wideo również nie jest łatwe i nie wystarczy zwykły MHL, bo jest potrzebna specjalna przejściówka. A niby ten jeden standard miał wszystko ułatwić...

Teraz czas na główne danie, czyli PadFone Station. W praktyce jest to ekran o przekątnej 10,1 cala z akumulatorem o pojemności 5000 mAh i specjalnymi szynami, w które można wsunąć smartfona. Nie ma tu ani procesora, ani żadnych modułów komunikacyjnych – po prostu nie jest to gadżet zdolny do samodzielnego działania.

PadFone Station waży około 510 g, więc jest sporo lżejsza (a przy tym cieńsza) od poprzedniczki, przystosowanej do współpracy z pierwszym PadFone'em. Tył obudowy jest pokryty gumowatym materiałem, który prawie w ogóle nie przyjmuje odcisków palców i nie wyślizguje się nawet z lekko spoconych dłoni. W sumie całość wyglądałaby jak zwykły tablet, gdyby nie spore wybrzuszenie na środku tylnej ścianki, w które wstawiono „szyny” dla PadFone'a.

Mechanizm wsuwania jest zrobiony bardzo sprytnie, bo smartfon wchodzi bardzo lekko, ale wyjęcie go wymaga użycia większej siły, przez co nie trzeba się obawiać, że się przypadkowo wyślizgnie i spadnie. Czyli pomyślano o wszystkim. Łączna masa tabletu i smartfona to około 650 g, więc mieści się ona w akceptowalnych granicach i nie przeszkadza nawet w czasie bardzo długich sesji we Fruit Ninja. Ogólnie rzecz biorąc, nie mamy się do czego przyczepić od strony technicznej, wliczając w to jakość wykonania. Widać, że drugi PadFone i towarzysząca mu PadFone Station to bardzo przemyślany i dopracowany projekt, który został wykonany z dużą dbałością o to, żeby wszystko było na swoim miejscu i działało tak, jak powinno. Co prawda ten duet raczej nie ma szans na występ w smartfonowo-tabletowym konkursie Miss Universum, ale gadżet jest przeznaczony głównie dla pragmatyków i potencjalnym klientom raczej nie będzie to przeszkadzało.