Łukasz Marek | 15 maja 2013, 12:43

SSD kontra HDD. Czy warto kupić nośnik SSD?

A sekundy lecą...

Trzy i pół roku temu po raz pierwszy zmierzyliśmy różnice wydajności pomiędzy nośnikami SSD i HDD w komputerze stacjonarnym. W październiku 2011 odświeżyliśmy temat, używając dwóch laptopów, ale od tamtej pory wiele się zmieniło, przede wszystkim ceny oraz szybkość SSD. Dzisiaj po raz ostatni (przynajmniej dopóki nie pojawi się nowa wersja interfejsu SATA) zajmiemy się tym zagadnieniem, na powrót montując nośniki w komputerze stacjonarnym, do którego można bez problemu podłączyć ich kilka. Zapraszamy!

SSD kontra HDD – obecna sytuacja

Nośniki SSD zgodnie z zapowiadanym przez wielu jeszcze kilka lat temu „rozkładem jazdy” systematycznie tanieją. Wystarczy tylko spojrzeć na artykuły o nich z 2008, 2009 i 2010 roku, aby sobie uświadomić, że faktycznie nastąpił znaczny spadek cen przy jednoczesnym znacznym wzroście wydajności. SSD i 10 zł za gigabajt? Pamiętacie model Intel X25-M w wersjach 80- i 160-gigabajtowej? Za ten drugi wariant trzeba było zapłacić prawie 2000 zł! A OCZ i jego pierwszy Vertex o pojemności 60 GB? Kosztował bez mała 1000 zł.

Dzisiaj wchodzimy do sklepu po 256-gigabajtowy SSD i jest to nośnik pod każdym względem lepszy od produktów sprzed 4–5 lat (co chyba nie dziwi? ;)), a do tego trzeba za niego zapłacić „tylko” około 700 zł. Tak, są też szybsze modele o tej pojemności za 900–1000 zł, ale jeśli chodzi o osiągi, to kwestia kilku procent więcej, a cena jest niewspółmierna do korzyści, co w naszym kraju raczej nie budzi uznania.

Dyski twarde, czyli HDD, wcale jednak nie stoją w miejscu. Zarówno Seagate, jak i Western Digital walczą dzielnie i choć na polu wydajności obie marki stoją na straconej pozycji, to stosunek pojemności do ceny w przypadku większości tradycyjnych nośników jest świetny. Ponadto nadal powstają talerzowce stworzone specjalnie „dla entuzjastów”: po VelociRaptorze o pojemności 300 GB i 600 GB w kwietniu minionego roku Western Digital zdecydował się po raz kolejny odświeżyć serię, a 1-terabajtowy VelociRaptor do dzisiaj jest dla innych talerzowców wyznacznikiem poziomu, do którego należałoby dążyć. Niestety, nie ma nic za darmo i niedostatkom wydajności (na tle SSD) towarzyszy niemożność zamontowania takiego dysku w laptopie, już nie mówiąc o denerwującym odgłosie pracy głowicy czy wibracjach.

SSD kontra reszta świata

Dzisiejszy test ma nieco odświeżyć obraz skutków, jakie pociąga za sobą użycie w komputerze stacjonarnym SSD lub HDD, w końcu od czasu, gdy po raz ostatni poruszyliśmy to zagadnienie, minęło ponad półtora roku, a przecież technika cały czas idzie do przodu.

Na przedstawiciela SSD wybraliśmy produkt firmy Plextor, która przebojem wdarła się na rynek tych nośników i szybko zdobyła zaufanie wielu użytkowników – również w Polsce. Polecane modele M5S oraz M5 Pro w pełni na to zasługują, a ten drugi stanie dzisiaj do kolejnego starcia.

Wybrać spośród talerzowców głównego rywala dla SSD nie było trudno: to najszybszy obecnie HDD, model WD VelociRaptor o pojemności 1 TB.

Żeby się jednak nie ograniczać do najszybszego sprzętu, postanowiliśmy przedstawić także dwie dodatkowe konfiguracje, wyposażone w modele ze stosunkowo nowej serii WD Red, która również jest dość często polecana do komputerów stacjonarnych, mimo że teoretycznie jest przeznaczona do NAS-ów. WD Red o pojemności 1 TB wystartuje zarówno w pojedynkę, jak i w tandemie.

Cztery konfiguracje, mocno podkręcony Core i5-2500K oraz chipset Z77 – co z tego wyniknie? Zapraszamy na strony z wykresami.