Agnieszka Serafinowicz | 25 października 2013, 10:51

Windows 8.1, Cloud OS, Windows Phone, hasła, hakerzy i Microsoft, czyli MTS 2013

22 i 23 października 2013 roku warszawskie Centrum EXPO XXI po raz kolejny gościło tysiące profesjonalistów z branży IT i miłośników najnowszej techniki. Okazją była organizowana już po raz ósmy największa w naszym kraju konferencja techniczna Microsoft Technology Summit 2013. Jednym z głównych zagadnień poruszanych w tym roku był oczywiście udostępniony dosłownie kilka dni wcześniej Windows 8.1, ale ciekawych tematów było więcej.

Sesja generalna tegorocznej konferencji Microsoftu miała typowy dla tej części imprezy przebieg. Zaproszeni goście i prelegenci przedstawiają na niej przybyłym główne tematy bieżącej edycji MTS. W tym roku oprócz Windows 8.1 dużo było o chmurze, narzędziach mobilnych, społecznościach i zapotrzebowaniu na rozwiązania pozwalające zarządzać coraz większymi ilościami danych.

Gospodarzem sesji generalnej był Rafał Albin, dyrektor działu nowych technologii (DPE – Developer & Platform Group) w polskim oddziale Microsoftu, a pierwszym mówcą był już niemal etatowy prelegent MTS-u David Chappell.

Wizje rozwiązań IT roztaczane przez Chappella można było sprowadzić do jednego wspólnego mianownika: chmury. Oczywiście, to chmura obliczeniowa i cały szereg produktów, idei i związanych z tym usług. Chappell wyjaśniał między innymi, na czym polega IaaS (Infrastructure as a Service):

...oraz jakie są różnice pomiędzy chmurą prywatną a chmurą publiczną:

Popularnym słowem wykorzystywanym przez wielu prelegentów i prowadzących poszczególne sesje tematyczne było megatrend. Jak widać na powyższym slajdzie, jednym z głównych „megatrendów”, zdaniem Chappella, jest Cloud.

Dlaczego w ogóle firmy i ludzie powinni korzystać z chmur, a najlepiej (według Microsoftu i Chappella) z chmur publicznych, czyli zewnętrznych centrów danych oferujących zainteresowanym swoje zasoby w postaci usług? Zaproszony przez Microsoft mówca przekonywał do tego rozwiązania, używając takich argumentów, jak łatwiejsze tworzenie wirtualnych maszyn w zewnętrznych centrach danych i zarządzanie takimi maszynami, dostarczanie twórcom oprogramowania tanich, łatwo dostępnych i skalowalnych środowisk testowych, rozliczanie według zasobów (płacisz za to, z czego faktycznie korzystasz) oraz tańsze przechowywanie danych dzięki tzw. blobs, czyli specjalnym „pojemnikom” zdolnym pomieścić ogromne ich ilości (nazwa blob to skrót od Binary Large Object). Ze względu na charakter konferencji i firmę organizatora nie powinno dziwić, że wszystko to przedstawiono w kontekście konkretnej techniki: Windows Azure.

Chappell zwracał również uwagę na istotne różnice pomiędzy dobrze nam znanymi programami uruchamianymi lokalnie a narzędziami działającymi w chmurze. 

Innym „megatrendem”, który się pojawił na tegorocznej konferencji, było hasło Big data, czyli nic innego jak dane, a dokładniej: olbrzymie ilości danych przetwarzanych i przechowywanych w globalnej infrastrukturze informatycznej. W 1980 roku koszt przechowywania jednego gigabajta wynosił około 190 tys. dol. Dziś koszt przechowywania i przetwarzania tej samej porcji danych mieści się w niewielkiej kwocie 7 centów. Większość dzisiejszych danych to informacja niedająca się łatwo wpasować w dobrze znane od lat relacyjne bazy danych.

Również w tym przypadku przedstawiono proponowane metody radzenia sobie z problemem zarządzania olbrzymimi zbiorami danych. Mamy oczywiście Windows Azure czy SQL Server, ale tym razem na slajdzie znalazło się miejsce nie tylko dla rozwiązań Microsoftu, ale też dla tych otwartych, takich jak nierelacyjny system zarządzania bazami danych MongoDB czy Cassandra.