Radosław Stanisławski | 23 czerwca 2014, 12:58

Czy warto podkręcać procesor? Zysk z podkręcania na przykładzie Pentium G3258 i Core i5-4690K

Kręcić czy nie? Kręcić!

Stojąc przed wyborem nowego komputera do gier czy do pracy, nie sposób nie brać pod uwagę procesorów z odblokowanym mnożnikiem. Drzemie w nich dodatkowy potencjał, który można spożytkować nawet na niedrogich płytach głównych. Czy przyspieszenie taktowania o 25% oznacza zwiększenie wydajności o tyle samo? Sprawdziliśmy w kilku popularnych grach, jak dużą poprawę osiągów zapewni podkręcenie procesorów Core i5-4690K (Devil's Canyon) i Pentium G3258.

Darmowy zastrzyk wydajności na wyciągnięcie palca

Pamiętamy czasy, gdy na obudowie można było znaleźć wielki przycisk Turbo. Zapewne wielu z Czytelników PCLab.pl wciąż wspomina nieśmiertelne Celerony 300A, Durony 600, Athlony 1700+, Pentium E2160... Tę listę na pewno można by jeszcze mocno wydłużyć. Każdy z tych procesorów dało się naprawdę niewielkim kosztem przyspieszyć. Dzięki temu tani model zapewniał wydajność charakterystyczną dla znacznie droższych układów.

W ostatnich latach nieco się zmienił sposób podkręcania procesorów – zwłaszcza Intela. Od czasów generacji Sandy Bridge podkręcanie jest wyjątkowo proste. Ogranicza się w zasadzie do podnoszenia mnożników odblokowanych wersji procesorów, oznaczonych literą K. W przypadku AMD wszystkie jednostki z serii FX pozwalają się przetaktować przez zwiększanie mnożnika – nimi zajmiemy się w następnym artykule. Zawsze jednak należy pamiętać, że trzeba się wyposażyć w płytę główną, która to umożliwi.

Niezbędnik:

Aby osiągnąć nieco lepszą wydajność, nie trzeba mieć procesora z w pełni odblokowanym mnożnikiem. W przypadku układów „nie-K” z funkcją Turbo (a więc Core i5 i Core i7) również można manipulować poszczególnymi mnożnikami, jednak tutaj zakres zmian jest znacznie bardziej ograniczony, zazwyczaj są to co najwyżej cztery pozycje w górę. Oprócz tego można próbować podnieść częstotliwość BCLK o mniej więcej 5% (dotyczy to jednostek do gniazd LGA1155 oraz LGA1150), jednak to rozwiązanie tak naprawdę daje tylko niewielki przyrost wydajności. Jest jeszcze możliwość podkręcania za pomocą dzielników BCLK, dostępna na przykład na platformie LGA2011, ale nie jest to często stosowany sposób. Kto więc decyduje się na Intela i poważnie myśli o tym, by przyspieszyć jego taktowanie, powinien poszukać w ofercie tej firmy odmiany odblokowanej, z K w nazwie. Taki układ będzie co prawda droższy od zablokowanego odpowiednika, ale potencjalny zysk z przyspieszenia jest tego wart. Jak to wygląda w praktyce? To właśnie chcemy sprawdzić. Zwykle bowiem w swoich testach nie porównujemy procesorów taktowanych ze standardową częstotliwością z podkręconymi.

Podkręcanie jest dziś prostsze niż kiedyś

Takie podkręcanie jest zdecydowanie mniej skomplikowane. Wiele nowych płyt głównych pozwala bardzo prosto „podkręcać” dosłownie jednym przyciskiem. OC Gene, AI Overclock Tuner, Performance Upgrade – to właśnie przykłady technik, które w tym pomagają, i nawet tańsze serie płyt są w nie wyposażone. Co więcej, część umie przyspieszać procesory... nawet bez wiedzy użytkownika! Na przykład serie ROG firmy Asus mają domyślnie włączoną funkcję Enhanced Turbo, która automatycznie przyspiesza taktowanie procesorów obsługujących technikę Turbo (a więc Core i5 i Core i7) do najwyższego dostępnego dzięki niej mnożnika.

Dodatkowo począwszy od czwartej generacji Intel Core (a więc rodziny Haswell) możliwe stało się podkręcanie odblokowanych procesorów na większości tanich płyt B85, H81 i H87. Można więc powiedzieć, że choć dziś podkręcanie sprowadza się przede wszystkim do podnoszenia mnożnika, stało się ono powszechniej dostępne.

Podkręcanie to nie tylko więcej punktów w benchmarku

W tej publikacji spróbujemy pokazać, że podkręcanie procesora to nie tylko suche procenty przekładające się na 120 punktów w popularnym benchmarku zamiast 100. To także dawka wydajności, która naprawdę może odczuwalnie skrócić czas wykonywania wielu operacji, jak również sprawić, że gra, w której wcześniej ewidentnie brakowało płynności, zacznie działać na tyle płynnie, że zabawa stanie się wyraźnie przyjemniejsza. A takie przypadki wcale nie należą do rzadkości. Nawet starsze spośród wymagających gier potrafią zdławić choćby najlepsze współczesne procesory. Każda dziesiąta część gigaherca może mieć wtedy znaczenie!