Łukasz Pilarczyk | 24 czerwca 2016, 09:33

Drift DR200 – nieco subiektywny test fotela dla gracza

Ergonomia to podstawa

Komputer, peryferia i oprogramowanie to nie wszystkie elementy stanowiska gracza. Dlatego autor tych słów zaczął poszukiwać dla siebie, po części prywatnie, fotela, który byłby dopełnieniem stanowiska służącego nie tylko do rywalizacji, ale i relaksu. Pominiemy wykład o tym, dlaczego odpowiednio dobrany fotel jest tak ważny, bo wydaje się to oczywiste. Skupimy się na ergonomii, jakości wykonania oraz elementach dodatkowych. Oto nasz pierwszy test fotela dla gracza: Drift DR200.

Drift DR200
Cena od 944.69 zł do 944.69 zł

Foteli dla graczy jest coraz więcej. Korzystanie z nich ma pozytywny wpływ nie tylko na zdrowie, ale i na wyniki. Siedzenie na niewygodnym krześle może szybciej męczyć i przeszkadzać w skupieniu. Oparcie ramion i łokci na nieodpowiedniej wysokości i w złej odległości od rantu biurka może ograniczać ruchy ręki i wpływać negatywnie na precyzję ruchów myszką. Więc gdy już w pokoju znajdzie się wymarzony PC i starannie dobrane klawiatura i mysz, trzeba jeszcze pamiętać, że długie sesje w grach wymagają odpowiedniego ułożenia ciała przed monitorem. O tym doskonale wiedzą wszyscy, którzy chcą grać na wysokim poziomie. Zresztą nie tylko zapalony gracz musi mieć na czym siedzieć: fotela potrzebuje każdy, kto spędza przy komputerze więcej niż parę minut dziennie i nie ogranicza się do sprawdzenia prognozy pogody i poczty.

dr200

Autor tych słów wybrał się więc na zakupy i pierwszym modelem, który postanowił przetestować (tak, będzie ich więcej), jest produkt marki Drift, model DR200. Pierwsze wrażenie było pozytywne. Także na papierze sprzęt wygląda bardzo obiecująco.

Dane techniczne:

  • materiał zewnętrzny: ekoskóra – poliuretan
  • wypełnienie formowaną pianką wykończeniową 
  • podłokietniki z tworzywa PU (miękki plastik)
  • rama oraz podstawa wykonane z metalu
  • plastikowe koła
  • tłok o skoku 80 mm
  • możliwość odchylenia oparcia w zakresie 90–150°
  • bujane siedzisko.

Zestaw

Fotel dotarł do nas zapakowany w spory karton. Całość waży około 25 kg. Prawie wszystkie elementy są rozkręcone i spakowane tak, by zabierały jak najmniej miejsca. W komplecie znajdują się:

  • siedzisko z podłokietnikami
  • oparcie
  • zestaw śrub, klucz imbusowy i wkrętak
  • koła
  • podstawa
  • siłownik z plastikową osłoną
  • rama z mechanizmem odchylania
  • plastikowe osłony
  • poduszka pod plecy i głowę.

dr200

dr200

Montaż

Złożenie fotela jest dość proste. Wszystkie elementy są dobrze spasowane. Musimy jednak przyczepić się do dwóch drobnych rzeczy. Pierwsza to zbyt małe otwory na bokach. Dość trudno jest przekręcić przez nie śruby i precyzyjnie ustawić je na gwincie.

 dr200

Druga to dołączony w zestawie wkrętak. Rozmiar jego końcówki nie odpowiada otworom w śrubach. Da się je, oczywiście, przykręcić, ale bez użycia dodatkowego narzędzia o lepiej dobranym rozmiarze będzie trudno zrobić to odpowiednio mocno. Także drugi koniec, będący kluczem imbusowym, nie jest wystarczająco uniwersalny. Pozwala w pełni zmontować wszystkie części fotela, ale dokręcenie podłokietników (są już przykręcone) nie jest możliwe ze względu na inny rozmiar śruby, trzeba więc użyć dodatkowego klucza.

Koła są po prostu wciskane. Jak się okazało, te ze starego, 12-letniego fotela również pasowały.

dr200

Także siłownik ma identyczne wymiary (poza długością) jak ten, który zastosowano w naszym starszym fotelu. Jeśli ten od Drifta okaże się za krótki, warto sprawdzić, czy nie da się go w ten sposób wymienić.

dr200