Paweł Pilarczyk | 28 stycznia 2018, 15:01

Ubtech Jimu Robot Astrobot – robot, który nauczy Twoje dziecko programować

Dla przyszłych programistów

Roboty szturmem wkraczają do naszych mieszkań. Zaczęło się od robotów sprzątających, w niektórych domach pojawiają się już roboty myjące okna czy koszące trawniki. Będziemy mieć ich coraz więcej. Programiści, którzy umieją je programować, mają przed sobą świetlaną przyszłość. Warto tego uczyć już kilkuletnie dzieci. Dla nich powstał testowany przez nas Jimu Astrobot firmy Ubtech Robotics. Najpierw należy go zbudować z klocków, a potem – zaprogramować.

Ubtech Jimu Robot Astrobot
Cena od 861.00 zł do 890.00 zł

Jimu Astrobot na początku może przypominać popularny zestaw Lego Mindstorms. W istocie idea jest podobna, ale Astrobot kosztuje połowę tego co Mindstorms (który to zestaw wyceniono na ponad 1300 zł). Co tracimy i czy coś zyskujemy?

Zestaw pakowany jest zaskakująco elegancko, jak na produkt chińskiej firmy (Ubtech). W komplecie znalazło się kilka mniejszych, kolorowych pudełek z poszczególnymi klockami i kluczowymi elementami, z których najważniejsze są: główny moduł sterujący, pięć serwomechanizmów (silników elektrycznych), czujnik zbliżeniowy, głośnik i „oczy” z diodami LED. Zestaw uzupełnia aż 371 plastikowych klocków i ładowarka sieciowa.

Pudełka z poszczególnymi elementami czytelnie opisano. I tu pojawia się pierwszy problem: klocki robota Jimu nie są kompatybilne z żadnym innym standardem (choćby Lego). Można z nich zbudować wyłącznie roboty opisane w zestawie (lub inne, ale pod warunkiem użycia klocków Jimu). Nie można rozbudować robota z wykorzystaniem klocków żadnej innej firmy.

Pewnym pocieszeniem jest to, że Jimu to cała seria różnych robotów, więc będzie można dokupić inny zestaw, a potem wykorzystać klocki z obu zestawów, by na przykład zbudować jednego, wielkiego robota. Niestety, pod względem kosztów zbliżamy się już do zestawu Mindstorms.

Teoretycznie można też dokupić pojedyncze klocki, ale u polskiego dystrybutora są dostępne tylko serwomechanizmy, główny moduł sterujący i kilka sensorów (patrz ilustracja poniżej). Nie da się kupić elementów bardziej podstawowych (zwłaszcza łączników), a szkoda, bo w razie upadku robota, na przykład ze schodów, prawdopodobnie to właśnie te elementy się uszkodzą. Podobno producent oferuje zestawy klocków, w każdym razie taką informację udało nam się uzyskać na jego stoisku na targach CES, ale musimy to jeszcze potwierdzić.

Powyżej widnieje kompletna lista „klocków zapasowych”, które można kupić w Polsce

Montaż

Montaż robota jest, niestety, dość czasochłonny. Zestaw Astrobot pozwala zbudować jednego z trzech robotów. Budowa jednego zajmuje dzieciom przeciętnie około czterech godzin. Samo złożenie konstrukcji jest proste, gdyż za rękę prowadzi nas bardzo dobrze zaprojektowana instrukcja na telefony/tablety. Poszczególne etapy zilustrowano w niej z użyciem trójwymiarowych modeli (które w dodatku można dowolnie obracać). Elementów składowych każdego robota jest dość dużo i trzeba uważać, by się nie pomylić.

Po zbudowaniu robota należy go sparować przez Bluetooth (główny moduł sterujący Jimu jest wyposażony w odpowiedni moduł) z narzędziem zainstalowanym w smartfonie (lub tablecie). Co warte podkreślenia, program jest w pełni spolszczony.

Po połączeniu się z narzędziem można przystąpić do programowania.

Do wyboru jest kilka trybów programowania. Pierwszy polega na wykorzystaniu graficznego języka programowania, bardzo zbliżonego do Blockly i Scratch. Poszczególne polecenia (np. „jedź do przodu”, „skręć o X stopni w prawo”, „wydaj dźwięk Y”) zilustrowane są na ekranie za pomocą klocków przypominających puzzle. Polecenia układamy w gotowy program w ten sposób, że przemieszczamy „puzzle” po ekranie metodą „przeciągnij i upuść”. Polecenia będą ze sobą współgrały pod warunkiem, że reprezentujące je puzzle będą do siebie pasować. Już prościej się nie da.

Gdy program jest ukończony, klikamy „Uruchom”, co powoduje wykonanie go przez robota.

Druga opcja to uczenie robota przez „nagrywanie” jego realnych ruchów. Włączamy nagrywanie, po czym przekręcamy dłonią jeden z chwytaków. Robot zapamięta ten ruch i później potrafi go odtworzyć. W ten sposób można „nagrać” skomplikowane sekwencje ruchów, na przykład taniec i chwytanie jakichś przedmiotów.

Trzecią metodą jest sterowanie pojedynczymi serwomechanizmami przez wyznaczanie czasu ich pracy lub kąta obrotu.

Producenci Jimu Astrobot nie przewidzieli jednak możliwości sterowania robotem za pomocą głosu (np. z użyciem platformy Amazon Alexa). Na razie nie ma także planów zintegrowania obsługi Alexy.

Nie można też tworzyć programów tekstowo, co umożliwiają niektóre konkurencyjne roboty edukacyjne (np. polski Photon).

 

Jimu Astrobot wyceniono na 899 zł, chociaż analiza cen w Skąpcu pozwala znaleźć też oferty za trochę ponad 800 zł. To niewiele, jak na możliwości robota. Trzeba jednak pamiętać, że niełatwo go będzie rozbudować (na razie jedyną opcją dostępną w Polsce jest zakup następnego zestawu z serii Jimu).

Pewnym utrudnieniem jest też cały proces budowania robota, który – choć umożliwia poznanie ogólnej konstrukcji tego typu robotów – jest dość czasochłonny i może trochę zniechęcić niecierpliwe dzieci. Skoro celem jest uczenie także konstrukcji robotów, być może niezłym pomysłem byłoby schowanie serwomechanizmów w przezroczystych (a nie czarnych) obudowach. Tak samo moduł centralny byłby ciekawszy, gdyby miał przezroczystą obudowę (ma szarą). Dzięki temu dzieci mogłyby zobaczyć, jak w istocie jest zbudowany serwomechanizm, i obserwować przekładnie podczas pracy.

Czy warto?

Interaktywne roboty edukacyjne są warte uwagi szczególnie tych, którzy mają małe dzieci i myślą o ich przyszłości. Roboty wszelkiej maści są coraz popularniejsze. Wiele firm poszukuje obecnie programistów i konstruktorów robotów, a zapotrzebowanie na te profesje będzie rosło. Na pewno jest to zawód przyszłości, a robot edukacyjny, taki jak Jimu Astrobot, ułatwi dzieciom stawianie pierwszych kroków w świecie robotów.

Z drugiej strony jest mnóstwo alternatywnych opcji, chociażby wspomniane na początku Lego Mindstorms. Lego ma jednak w ofercie także mniej popularny, ale tańszy zestaw, Lego Boost, podobny do Jimu. Na tegorocznych targach CES wystawiało się przynajmniej kilkadziesiąt firm, które prezentowały swoje roboty edukacyjne, jest więc w czym przebierać. Jimu ma jednak tę przewagę nad większością rywali (może z wyjątkiem Lego Boost), że jest sprzedawany od kilku miesięcy i ma już dość silną społeczność, która może pomóc w razie problemów i dzieli się projektami swoich robotów (dostęp do niej zapewnia aplikacja, ale wystarczy poszukać hasła „jimu robot” na YouTube).

Przed podjęciem decyzji o zakupie robota warto zrobić dobre rozeznanie. Niestety, my nie wskażemy Wam najlepszego modelu, bo jak dotąd testowaliśmy stosunkowo mało takich produktów. Jeśli temat Was zainteresuje, spróbujemy wypożyczyć do testów inne zestawy. Mamy jednak nadzieję, że po lekturze niniejszego artykułu wielu naszych Czytelników, którzy mogli do tej pory nie wiedzieć o istnieniu tego typu robotów, bliżej się nimi zainteresuje, czy to pod kątem własnego rozwoju, czy z myślą o rozwoju swoich dzieci.

Ubtech Jimu Robot Astrobot
Zalety
  • dużo klocków w zestawie
  • możliwość zbudowania trzech dość zaawansowanych robotów
  • programowanie w języku Scratch
  • atrakcyjnie zaprojektowane, w pełni spolszczone narzędzie na smartfony
Wady
  • brak zgodności z jakimkolwiek innym standardem (np. Lego)
  • Cena mogłaby być bardziej atrakcyjna
  • problemy z dokupieniem pojedynczych klocków w Polsce
Do testów dostarczył:Vidis
Cena w dniu publikacji (z VAT):899 zł
Zobacz bieżące oferty w Skapiec.pl już od 861 zł:
mala-robotyka.pl
861 zł
tanietablice.pl
890 zł
* cena przybliżona, według aktualnego kursu euro