Piotr Kwiatkowski | 7 maja 2018, 15:00

Huawei P20 Pro – troje oczu, sztuczna inteligencja, notch i ombre

Gdy się chce zrobić dobry smartfon, to można...

Na rynku smartfonów nie jest już łatwo zaskoczyć użytkownika czymś bardzo odkrywczym, czy to wizualnie, czy technicznie. Dobitnie świadczą o tym ostatnie flagowce, którym zwykle towarzyszyły hasła mówiące o nowym superaparacie lub ponadprzeciętnej smartfonowej inteligencji. Nietrudno się domyślić, że nowy Huawei P20 Pro idealnie wpisuje się w obecny trend.

Huawei P20 Pro
Cena od 3094.80 zł do 3499.00 zł

Podczas paryskiej prezentacji modelu P20 Pro prelegenci z firmy Huawei skupili się przede wszystkim na trzech cechach nowego smartfonu: eleganckim wyglądzie, aparacie Leica trzeciej generacji i obowiązkowej w tym roku w urządzeniach przenośnych sztucznej inteligencji. Sam liczyłem dodatkowo na nowy chipset, jednak Chińczycy tym razem zdecydowali się wybrać bezpieczną i nie generującą dodatkowych kosztów drogę sprzętowej kontynuacji. Rewolucję w wydajności przyniesie zatem dopiero kolejny Huawei Mate.

Huawei P20 Pro – jakość wykonania na wysokim poziomie

P20 Pro to elegancki i solidnie wykonany smartfon, który spełnia pod tym względem wszystkie wymagania stawiane obecnie flagowcom. Jego bryła wizualnie zrywa z wyglądem starszych modeli P9 i P10. Ma metalową ramę, front i tył pokryte szkłem Corning Gorilla Glass 5, ekran Full HD+ o wydłużonych proporcjach 2,07:1, zminimalizowane ramki, wodoszczelną i pyłoszczelną obudowę (certyfikat IP67) oraz gniazdo USB 3.1 typu C. Ponadto obsługuje dwie karty SIM.

Wszystkie wersje P20 Pro mają czarny front z niewielkim wcięciem (notch) na górze ekranu. Ukrywają się w nim: przednia kamera, głośnik słuchawki, czujniki oświetlenia i zbliżeniowy oraz malutka dioda statusu. Programiści Huawei pomyśleli o możliwości ukrycia notcha przez wygaszenie górnej części ekranu. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi smartfon zyskuje klasyczny wygląd, a wygaszona część ekranu nie marnuje się. Po bokach wcięcia wciąż pojawiają się dane systemowe, aktualna godzina, informacje o zasięgu sieci i inne powiadomienia.

Nowością w P20 Pro jest cieniowany tylny panel (ombre). Chińczycy postawili na połączenie fioletu i niebieskiego (wersja o nazwie Twilight) oraz perłowego złota i różu (Pink Gold). W Polsce oficjalnie dostępna będzie wyłącznie fioletowa wersja cieniowana Twilight, którą widać w większości materiałów reklamowych serii P20. Miłośnicy klasyki będą zaś mogli wybrać dla siebie P20 Pro z czarnym lub niebieskim tylnym panelem. Warianty te również wyglądają bardzo elegancko.

W konstrukcji P20 Pro zawiodły mnie jednak dwie rzeczy: brak gniazda słuchawkowego minijack o średnicy 3,5 mm (jest wyłącznie USB 3.1 typu C) oraz to, że tylny panel ze szkła Corning Gorilla Glass 5 łatwo zbiera odciski palców i łapie zarysowania. Obowiązkowym dodatkiem do P20 Pro wydaje się zatem futerał. Nie znalazłem go w naszym testowym zestawie, choć na stronie producenta można przeczytać, że takowy powinien się w nim znajdować.

Na froncie P20 Pro producent nakleił ochronną folię, która w testowym egzemplarzu była krzywo nałożona. W czołowym modelu za 3500 zł nie powinno się to zdarzyć. Fabryczna folia sprawia ponadto, że obraz jest zauważalnie mniej kontrastowy, szczególnie w jasnym świetle. Oczywiście, zawsze można ją zdjąć i starać się zaufać osławionej odporności na zarysowania szkła Corning Gorilla Glass 5 lub dokupić dodatkowe, ochronne szkło hartowane.

Korzystając z P20 Pro w trudnych warunkach pogodowych warto cały czas pamiętać o umieszczonym na stronie WWW producenta zapisie dotyczącym wodo- i pyłoszczelności smartfonu: „Z czasem odporność na zachlapania, wodę i pył może słabnąć. […] Gwarancja nie obejmuje uszkodzeń spowodowanych płynami”. Dodatkowy komentarz w tej kwestii wydaje się zbędny.