Wojciech Koczyk | 4 października 2018, 14:10

Kingston HyperX Fury RGB 480 GB – test nośnika SSD

Nośnik inny niż wszystkie

Rynek nośników SSD z interfejsem SATA III to pole zażartej rywalizacji. Wyścig wydajnościowy właściwie się skończył i przynajmniej do czasu wprowadzenia SATA IV niczego szybszego niż Samsung 860 PRO w formacie 2,5" raczej nie zobaczymy. Najwięcej sprzedaje się jednak nośników przeciętnych, za to tanich, które niewiele różnią się między sobą. Czym zatem skusić potencjalnego klienta? Dobrym stosunkiem wydajności do ceny? Długą gwarancją? Można też próbować inaczej...

Kingston HyperX Fury RGB 480 GB

 

Karol Darwin stwierdził, że w środowisku, w którym występuje rywalizacja o ograniczone zasoby, zwycięża nie ten gatunek, który jest największy, najsilniejszy czy najszybszy, lecz ten, który jest najlepiej przystosowany. Alternatywną opcją jest znalezienie wolnej niszy, w której konkurencja jest mniejsza, i próba utrzymania się w niej. To rozwiązanie wybrali inżynierowie Kingstona (choć bardziej podejrzewamy ekspertów od marketingu): wprowadzili nośnik, jakiego jeszcze nie mieliśmy okazji testować.

 

 

Już na pierwszy rzut oka Kingston HyperX Fury RGB znacząco się wyróżnia. Obudowa wykonana jest rewelacyjnie, z solidnego metalu. Pociąga to jednak za sobą wzrost wagi: nasz egzemplarz testowy waży 167 g, podczas gdy Crucial MX500 – 47 g. To duża wada z punktu widzenia użytkowników laptopów, ale nie ma żadnego znaczenia ze względu na drugą niespodziankę: nośnik ma 9,5 mm grubości, więc i tak nie da się go zamontować do żadnego współczesnego laptopa...

Spód urządzenia jest natomiast jak najbardziej standardowy. Pozbyliśmy się plomby gwarancyjnej i po usunięciu czterech śrub zajrzeliśmy do środka.

Górna pokrywa wydaje się niezbyt interesująca, ale to tylko pozory. Białe tworzywo jest półprzezroczyste, albo raczej ćwierćprzezroczyste, i ma zadanie rozpraszać światło generowane przez diody LED. Robi to rzeczywiście dobrze, ale przepuszcza go tak mało, że diody muszą mieć znaczną moc lub musi ich być dużo.

Druga część obudowy wykonana jest nieco mniej estetycznie, ale oczywiście nie ma to żadnego znaczenia. Użyty termopad – niestety, już tak. Jest zbyt mały i styka się z nim jedynie kilka elementów. Samo jego użycie w nośniku SATA daje do myślenia – większość nie potrzebuje żadnego.

W modelu o pojemności 480 GB znajdują się cztery kości pamięci. Jak widać, na płytce drukowanej są miejsca na cztery następne. O ile jednak widok tej strony jest zupełnie typowy, o tyle druga zrobiła na nas wrażenie.

Małe białe prostokąty to diody. Jest ich 75! Ich użycie pozwala osiągnąć efekt doskonale zaprezentowany na filmie producenta:

Sterowanie podświetleniem umożliwia dołączony do nośnika przewód. Z jednej strony ma on czteropinowe gniazdo podłączane do płyty głównej, z drugiej – wtyczkę mikro-USB, pasującą do nośnika. Po podłączeniu wystarczy użyć oprogramowania dostarczonego przez producenta płyty głównej. Diody w fabrycznej konfiguracji świecą na czerwono i nie ma możliwości ich wyłączenia bez użycia oprogramowania.

Poza tym w zestawie znajduje się, jak zwykle w przypadku produktów Kingstona, kupon z kodem do pełnej wersji narzędzia Acronis True Image.

Pora wrócić do tego, co w teście nośnika SSD powinno być najważniejsze, czyli wydajności.

 

 

Kingston HyperX Fury RGB 480 GB

Pojemność:

deklarowana/rzeczywista

480/~447 GB

Kontroler

Marvell 88SS1074

Typ złącza

SATA III

Kości pamięci

Toshiba BiCS3 64-layer 3D TLC

Deklarowany odczyt sekwencyjny:

550 MB/s

Deklarowany zapis sekwencyjny:

480 MB/s

Deklarowana liczba op. na sek. – odczyt:

Brak danych

Deklarowana liczba op. na sek. – zapis:

Brak danych
Gwarancja 3 lata
TBW 240 TB
Cena

124,99 dol.

ok. 600 zł

 

Zawartość tabelki nie napawa optymizmem. Czterokanałowy kontroler Marvel 88SS1074 znamy z takich konstrukcji, jak Crucial MX300 i przedstawiony przez nas niemal dwa lata temu w artykule „Dobre wrogiem lepszego” WD Blue 1 TB. Nie jest to więc układ ani najnowszy, ani nadzwyczajnie szybki. Na szczęście połączono go z nowoczesnymi kośćmi Toshiby. Dzięki temu parametr TBW mieści się w normie dla tego segmentu urządzeń. Negatywnie zaskakuje jedynie trzyletnia gwarancja.