Wojciech Koczyk | 10 lutego 2019, 14:01

Test tanich nośników SSD

Poza tym uważam, że HDD muszą odejść

Wbrew powszechnym narzekaniom z roku na rok nośniki SSD stają się coraz bardziej dostępne cenowo. Jednocześnie ceny talerzowych dysków twardych utrzymują się na stabilnym poziomie. Wielu użytkowników może więc rozważać zastąpienie głośnego i powolnego HDD tanim i znacznie szybszym SSD. Pytanie tylko − którym? Postaraliśmy się na nie odpowiedzieć, testując kilkanaście naprawdę budżetowych urządzeń.

Przegląd tanich SSD dostępnych na polskim rynku

Choć może wydać się to zaskakujące, konsumenckie nośniki SSD są z nami już ponad dekadę. Początkowo były oczywiście produktem bardzo drogim, a przy tym często sprawiającym kłopoty. W internecie istniały dziesiątki, jeśli nie setki poradników o optymalizacji systemu pod kątem pracy na SSD. Mimo ich stosowania zdarzały się problemy z zacinaniem się systemu czy znacznym spadkiem wydajności z uwagi na nieprawidłowo działający TRIM. Głównym problemem była jednak wysoka cena, zwłaszcza w stosunku do pojemności. Bardzo w swoim czasie udany nośnik, Intel X25-V 40 GB, kosztował początkowo niemal 500 złotych! Co zabawne, jego test opublikowaliśmy pod tytułem pierwszy przedstawiciel najnowszej serii tanich nośników SSD firmy Intel. Dziś krytykowany za zbyt wysoką cenę Intel Optane kosztuje w przeliczeniu na GB niemal o połowę mniej...

Produkt innych czasów − dziś niemal nieużywany adapter zwiększający grubość tu przytwierdzony jest śrubkami.

W tamtym czasie wciąż popularna była opinia, że SSD to pieśń odległej przyszłości, a wydajny HDD, taki jak Samsung F3, długo jeszcze będzie podstawowym wyborem. Postęp jednak był błyskawiczny. Pod koniec 2010 roku popularnym nośnikiem był już OCZ Vertex 2 o pojemności 120 GB. Nie dość, że trzykrotnie pojemniejszy od wspomnianego wyżej Intela, to także wydajniejszy. I w przeliczeniu na GB zdecydowanie tańszy. Wspominamy o nim nie bez powodu, ale wrócimy do niego w innym artykule.

Tu adaptera brak − nośnik ma ponad 9 mm grubości i nie pasuje do niemal żadnego współczesnego laptopa.

Krokiem, który upowszechnił SSD, było wprowadzenie najpierw pamięci MLC, a następnie TLC. Oba rozwiązania były krytykowane za to samo − nowe technologie były „gorsze”, „bez sensu” i „służyły wyłącznie zwiększeniu zysków producentów”. Oczywiście, dyski te mają swoje wady, ale dziś możemy kupić SSD, za 1 GB płacąc 25 razy mniej niż 10 lat temu!

 

Tanio, ale dlaczego?

 

Oszczędności nie biorą się oczywiście znikąd. Ich podstawą są pamięci. Jednak nie tylko ich wydajność może być istotna. Ważnym parametrem jest trwałość. Jest ona określana za pomocą TBW (ang. Total Bytes Written to informacja, ile danych możemy zapisać na nośniku. Im więcej, tym rzecz jasna lepiej. Przekroczenie tej wartości nie oznacza oczywiście automatycznie awarii urządzenia, ale zazwyczaj koniec gwarancji producenta.

Jak widać, w wypadku niektórych nośników producenci poskąpili tej informacji. To nie jest jednak zły znak, brak limitu często oznacza, że możemy obciążać SSD, jak tylko chcemy, a gwarancja zostanie uznana.

Zdarzają się jednak bardziej istotne braki w dokumentacji. W przypadku tanich SSD dość często nie jest podawane, jakie konkretnie kości pamięci zostały użyte. Daje to producentowi możliwość korzystania z różnych − w zależności od sytuacji rynkowej. Podobnie bywa z kontrolerami. Warto zwrócić na to uwagę przed wyborem urządzenia. Producent, który udostępnia wszystkie dane, wzbudza nieco większe zaufanie.

A jak wybrać tani SSD, skoro różnice cenowe między poszczególnymi modelami są znikome?

Odpowiedź nie jest wcale prosta. Oferta jest szeroka, wciąż zdarzają się różnego rodzaju promocje i obniżki. A same urządzenia różnią się między sobą znacznie bardziej, niż można by się spodziewać. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, przetestowaliśmy 13 tanich nośników SSD dostępnych w polskich sklepach. Analiza wyników pozwoliła nam wybrać zdecydowanego zwycięzcę oraz wskazać, których modeli należy bezwzględnie unikać.