Wojciech Koczyk | 22 stycznia 2019, 16:01

Samsung 970 EVO Plus – test wersji 250 GB i 1 TB

Samsung pnie się w górę

Od kilku lat Samsung jest zdecydowanym liderem rynku SSD. Najwydajniejszy nośnik SATA? Samsung 860 PRO. Najwydajniejszy nośnik NVMe? Samsung 970 PRO. Są to jednak urządzenia drogie i w gruncie rzeczy większości użytkowników niepotrzebne. Tym razem koreański producent ma inną propozycję − przeznaczonego dla szerokiego grona odbiorców Samsunga 970 EVO Plus. Oto jego test.

Samsung 970 EVO Plus

 

W lipcu zeszłego roku pisaliśmy, że Samsung rozpoczął masową produkcję kości V-NAND piątej generacji. Kwestią czasu było pojawienie się konsumenckich nośników zbudowanych z ich wykorzystaniem. Niewiele później, bo już w październiku podczas Samsung Tech Day, producent zapowiedział model Samsung 970 EVO Plus. Dlaczego nie 980 EVO? Do tego zaraz dojdziemy.

Najpierw jednak wróćmy do rzeczy najważniejszej, to znaczy krótkiego wyjaśnienia, czym jest V-NAND. Wszystkie typy kości pamięci zawierają komórki przechowujące dane. Tym, co odróżnia rozwiązanie Samsunga od konkurencji, jest fakt, że w przypadku V-NAND nie leżą one w jednej płaszczyźnie, ale tworzą strukturę zbliżoną do piramidy.

Źródło: Samsung V-NAND White paper

Zalety tego rozwiązania są oczywiste. Większa pojemność pojedynczej kości pozwala produkować pojemniejsze nośniki przy zachowaniu niewielkich rozmiarów i skomplikowania PCB. Spada przy tym pobór prądu i ilość wydzielanego ciepła, a rośnie wydajność. Same plusy? Oczywiście, że nie. Wadą jest większe skomplikowanie samej kości pamięci i procesu jej produkcji. Samsung jest jednak jednym z liderów w dziedzinie wytwarzania półprzewodników i radzi sobie z tym zadaniem bardzo dobrze.

Powodem wydania odświeżonej wersji 970 EVO jest to, że producentowi udało się opanować proces produkcji kości mających 96 warstw. W zeszłorocznym modelu były tylko 64.

Do naszego laboratorium dotarło dwóch przedstawicieli nowej serii o pojemności 250 GB i 1 TB. W sprzedaży znajdzie się także model 500 GB i 2 TB, choć ten ostatni dopiero od kwietnia bieżącego roku. Wszystkie wersje zapakowane są identycznie jak modele 970 PRO i 970 EVO.

Również same nośniki wyglądają dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy, jedyna nowość to dopisek Plus, innych zmian nie widać.

Nośniki nadal są jednostronne, co ma znaczenie przy niektórych układach chłodzenia. Teoretycznie odpowiada za nie niewielka naklejka na bazie miedzi, ale jej znaczenie jest raczej symboliczne. Do tematu temperatur powrócimy jeszcze na przedostatniej stronie.

Zestawienie najważniejszych danych prezentuje się następująco:

 

 

Samsung 970 Evo 250 GB

Samsung 970 Evo Plus 250 GB

Samsung 970 Evo Plus 1 TB

Pojemność:

deklarowana/rzeczywista

250/~233 GB 250/~233 GB 1024/~932 GB

Kontroler

Samsung Phoenix

Typ złącza

PCIe 3.0 ×4 NVMe

Kości pamięci

Samsung 64-layer V-NAND TLC Samsung 96-layer V-NAND TLC Samsung 96-layer V-NAND TLC

Deklarowana prędkość odczytu sekwencyjnego

3400 MB/s

3500 MB/s

3500 MB/s

Deklarowana prędkość zapisu sekwencyjnego

1500 MB/s

300 MB/s po zapełnieniu pamięci podręcznej

do 3300 MB/s

Deklarowana liczba op. na sek. – odczyt

200 000 brak danych 620 000

Deklarowana liczba op. na sek. – zapis

350 000 brak danych 560 000
Gwarancja 5 lat
TBW 150 TB 150 TB 600 TB
Cena ok. 350 zł 400 zł 1100 zł

 

Jak widać, tabela ma dość poważne luki, które zdarzają się często u innych producentów, ale raczej nie u Samsunga. Z nieznanego nam powodu po raz pierwszy wraz z nośnikami nie otrzymaliśmy materiałów prasowych zawierających szczegółowe dane, a jedynie krótką notkę. Dziwi to, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że już kilka miesięcy temu zapowiedziano serię 970 EVO Plus. Liczymy na to, że z czasem uzyskamy wszystkie niezbędne informacje i uzupełnimy artykuł.

Wracając jednak do samych nośników, to zmianie nie uległ wykorzystany kontroler. Nadal jest to bardzo wydajny, ale niepozbawiony wad Samsung Phoenix. Sama zmiana kości przyniosła według producenta wzrost wydajności do 57% przy zapisie danych. Odczyt wzrósł nieznacznie, a bez zmian pozostał parametr TBW. Dodać należy, że choć nośniki działają bez problemów na wbudowanym w system Windows 10 sterowniku NVMe, to jednak zalecana jest instalacja wersji udostępnionej na stronie producenta.