Marek Kowalski | 28 marca 2019, 14:01

AOC Q3279VWFD8 − 31,5 cala, IPS, 75 Hz. Efekt „wow”? Test dużego monitora za niecałe 900 złotych

Tanio i dobrze? Prawie, ale tanio

Monitor AOC Q3279VWFD8 to następca bardzo chętnie kupowanego 31,5-calowego modelu AOC Q3279VWF. Nowszy model wizualnie nie różni się od poprzednika, ale jest od niego droższy, choć wciąż nie przekracza psychologicznej bariery 1000 złotych. Skoro wygląd i ergonomia się nie zmieniły, to za co mają dopłacać nabywcy nowego modelu? Odpowiedzią jest typ matrycy. Tym razem tajwański producent zrezygnował z matrycy VA na rzecz IPS. Przekonajmy się, czy to był ruch w dobrą stronę.

Wspomniany we wstępie model AOC Q3279VWF, poprzednik testowanego tu sprzętu, jest w chwili obecnej najtańszym w Polsce monitorem o rozdzielczości QHD, czyli 2560 x 1440 pikseli (sprawdź aktualne ceny tego urządzenia). Nawet gdy całkowicie pominiemy dużą jak na monitor przekątną 31,5 cala, po prostu nie ma na rynku nic tańszego z ekranem o rozdzielczości QHD. Nie dziwi zatem, że model Q3279VWF to sprzęt lubiany i popularny. Zwłaszcza w Polsce, gdzie zwracamy uwagę przede wszystkim właśnie na cenę. Producent nie spoczął na laurach i pod koniec ubiegłego roku wprowadził do swojej oferty bliźniaczy (pod względem wzornictwa) model AOC Q3279VWFD8 (sprawdź aktualne ceny), który różni się przede wszystkim zastosowanym typem matrycy. Zamiast na panel typu VA, AOC zdecydował się na panel 10-bitowy IPS (tak naprawdę mamy tu do czynienia z panelem 8-bit + FRC − trudno oczekiwać za kwotę poniżej 1000 złotych prawdziwego, 10-bitowego panelu).

Poza zmianą panelu i wynikającymi z tej zmiany nieco innymi parametrami (na przykład panele IPS mają niższy kontrast niż VA, ale za to charakteryzują się zazwyczaj lepszą plastyką barw i szerszym zakresem kątów, przy których obraz nie traci w zauważalny sposób na jakości) nadal jest to monitor 31,5-calowy o rozdzielczości QHD, z niemigoczącym podświetleniem (flicker free) i częstotliwością odświeżania obrazu wynoszącą 75 Hz. Poniżej parametry testowanego sprzętu. 

AOC Q3279VWFD8 – dane techniczne

Model Q3279VWFD8 (nr seryjny: GPUJ5HA002922); data produkcji: maj 2018 r.
Ekran

31,5 cala (QHD, 2560 × 1440 pikseli), LCD IPS, prosty, matowy

Maksymalna częstotliwość
odświeżania obrazu / technika synchronizacji klatek
75 Hz / FreeSync (48 − 75 Hz)
Kąty widzenia: boki / góra / dół 178° / 178° (dane prod.)
Czas reakcji matrycy wg producenta / zmierzony / input lag 5 ms (gtg) / 22,8 ms / 12,5 ms
Zmierzona maksymalna luminancja bieli / temperatura bieli / nierównomierność podświetlenia matrycy / kontrast obrazu (domyślny tryb FPS1, 144 Hz) 278 cd/m2 / 7547 K / 9,21% / 1337 : 1
Wierność odwzorowania kolorów – zmierzony błąd delta E 2000: średni/maksymalny 3,72 / 6,9
Zmierzony zakres wyświetlanych kolorów (pokrycie popularnych przestrzeni barwowych)

sRGB – 99,6%, Adobe RGB – 85,3%, DCI-P3 – 89,6%

Wejścia−wyjścia 1 DisplayPort, 1 HDMI, 1 D-Sub, 1 DVI-DL, 1 gniazdo słuchawkowe
Dodatkowe funkcje brak
Cena

890 zł

 

AOC Q3279VWFD8 – jakość wykonania 

Wygląd monitora nie jest jego najmocniejszą stroną. Mamy w tym przypadku do czynienia z bardzo prostym, minimalistycznym wzornictwem. Wszechobecnym materiałem są tworzywa sztuczne. Nic dziwnego, trudno w monitorze na tej półce cenowej oczekiwać metalowych zdobień czy szlachetniejszych dodatków. Brak estetycznego rozpasania nie oznacza jednak złej konstrukcji. Do spasowania poszczególnych elementów nie mamy zastrzeżeń. 

Testowany monitor trudno też nazwać bezramkowym. Ramka okalająca panel ma szerokość 15 mm (z każdej strony), ale biorąc pod uwagę duże rozmiary samego ekranu nie razi to jakoś specjalnie. Inna sprawa, że błyszczące tworzywo, z którego jest wykonana, niemiłosiernie „lubi” odciski palców. Jedynym aktywnym elementem w ramce okalającej ekran jest maleńka dioda sygnalizująca pracę (zasilanie) monitora umieszczona w dolnej części, nieco po prawej stronie dolnej ramki. Na środku producent umieścił swoje logo.

 

Słabością tego modelu jest jego ergonomia, a właściwie zakres regulacji ustawienia ekranu na biurku. I tylko na biurku. Monitora AOC nie można zawiesić na ścianie. Szkoda, bo umieszczenie z tyłu obudowy otworów montażowych zgodnych ze standardem VESA na pewno spodobałoby się przynajmniej niektórym użytkownikom. Przy takich rozmiarach ekranu możliwość powieszenia go na ścianie byłaby pewnym atutem. Niestety, tutaj atutem jest przede wszystkim cena.

Jeżeli chodzi o regulację ustawienia monitora, to możemy jedynie wychylić ekran w dół (w bardzo nieznacznym stopniu) i w górę (w nieco większym; łączny zakres kąta wychylenia to około 25 stopni). Monitor nie ma funkcji pivot, nie można go przekręcić, nie da się też dostosować wysokości ekranu (sztywno osadzona kolumna).

Nazwa modelu umieszczona w górnym prawym rogu ekranu to jedyny element „zdobniczy” poza logo producenta, jaki zobaczymy w przedniej części monitora.

Jeżeli chodzi o tył testowanego monitora, to w całości jest wykonany z tworzywa, ale stylizowanego na dwa różne sposoby. Dół tylnej części obudowy to błyszczące tworzywo piano black niemiłosiernie się palcujące (na przykład przy przenoszeniu monitora). Niestety, wyżej nie jest lepiej − choć producent zastosował zabieg stylistyczny polegający na tym, że w górnej części tworzywo przypomina nieco szlifowany metal, to i ta część monitora bardzo się brudzi i, w przeciwieństwie do części w kolorze piano black, znacznie trudniej ją wyczyścić.

Z tyłu elementem „ozdobnym” jest wytłoczone na gładko w części „szlifowanej” logo producenta.

Najbardziej „metalowa” wydaje się podstawka monitora. Jednak i w tym przypadku mamy do czynienia z odpowiednio wystylizowanym tworzywem. Jedynym komponentem metalowym jest trzpień wbudowany w kolumnę mocującą. To trochę za mało. Dlaczego? Monitor jest tak duży, że naciśnięcie na przykład przycisków sterujących umieszczonych w dolnej ramce (od spodu) powoduje, że znaczne się chybocze.

Brak jakichkolwiek ozdobników czy podświetlenia diodami LED można łatwo wytłumaczyć − to nie jest egzemplarz dedykowany graczom. Brak szerokiego zakresu ustawień ergonomicznych ekranu oraz wykorzystanie praktycznie wyłącznie tworzyw jako elementów obudowy monitora także łatwo wyjaśnić − chodzi o cenę. Pamiętajmy, że to prawie najtańszy monitor 31,5-calowy na rynku. Tańszy od testowanego jest tylko model poprzedniej generacji z matrycą typu VA. 

AOC Q3279VWFD8 – menu i obsługa monitora 

Dostęp do wbudowanego w testowany monitor menu ekranowego uzyskujemy w klasyczny sposób − za pomocą przycisków umieszczonych od spodu dolnej ramki ekranu (nieco na prawo od umieszczonego na środku dolnej ramki logo producenta). 

Przyciski te oznaczono niewielkimi piktogramami nadrukowanymi na dolnej ramce. Cztery z nich odpowiadają za funkcje menu OSD, piąty, czyli pierwszy z prawej strony − to przycisk zasilania monitora.

Naciśnięcie każdego z czterech przycisków kontrolnych daje inny efekt. Pierwszy przycisk z lewej strony po naciśnięciu wywołuje menu wyboru źródła sygnału. Zmiana źródła sprowadza się do kolejnych naciśnięć tego samego przycisku, przez co uzyskujemy cykliczne przełączanie się pomiędzy poszczególnymi wejściami.

Drugi od lewej przycisk wywołuje szybkie menu przełączania trybów pracy monitora. Choć monitor nie jest przeznaczony dla graczy, producent wbudował w niego sześć trybów do gier: FPS, Wyścigi, RTS, Gracz1, Gracz2, Gracz3. W dalszej części wyjaśnię, czy te tryby faktycznie coś dają podczas grania na testowanym sprzęcie. Domyślnie monitor pracuje w trybie, który nie ma własnej nazwy i nie jest trybem do gier.

Kolejny przycisk wywołuje kolejny element kontrolny, tym razem sterowanie głośnością. Od razu wyjaśniam: monitor AOC Q3279VWFD8 nie ma wbudowanych głośników, a sterowanie głośnością dotyczy wbudowanego w monitor gniazda słuchawkowego (standardowy minijack stereo 3,5 mm).

Wreszcie po naciśnięciu czwartego przycisku uzyskujemy dostęp do głównego menu OSD. Wygląd tego menu jest dość archaiczny, ale też typowy dla monitorów tej marki. Zakres dostępnych ustawień nie jest oszałamiający, ale przyzwoity. Oprócz tego, że możemy sterować poziomem kontrastu czy jasności, co oczywiste, możemy także zmieniać ustawienia gammy (jedynie wybierając predefiniowane ustawienia, nie ma możliwości płynnej zmiany parametrów), ustawienia temperatury barwowej (także predefiniowane nastawy, ale dostępna jest też możliwość samodzielnego modyfikowania nasycenia każdej składowej RGB). Monitor pozwala również włączyć na ekranie ramkę, która będzie miała odmienną jasność czy kontrast w stosunku do pozostałej części ekranu. Stosowne ustawienie znajdziemy w menu Wzmocn. obrazuJasna Ramka. Jeżeli chodzi o funkcje związane z trybami dla graczy, to mamy możliwość regulacji kolorystyki i poziomu cieni w grze, ale... tylko w trybach Gracz1, Gracz2Gracz3. W pozostałych trybach dla graczy parametry te są niedostępne i ustawione na sztywno przez producenta. Do monitora nie jest dodawane żadne oprogramowanie.

Testowany model jest wyposażony w podstawowy, ale też dość uniwersalny zestaw gniazd połączeniowych. Gniazda DVI, HDMI (1.4), DisplayPort (1.2) czy D-Sub (VGA) oznaczają, że monitor ten połączymy zarówno z nowoczesnym komputerem czy konsolą, jak i z bardzo wiekowym pecetem dysponującym analogowymi połączeniami wideo. Uzupełnieniem tego zestawu jest wspomniane już wcześniej wyjście audio pełniące rolę gniazdka słuchawkowego. Oprócz gniazd widocznych na powyższej fotografii, po lewej stronie słupka kolumny monitora (patrząc na tylną część obudowy urządzenia) widoczne jest jeszcze gniazdo zasilania. Monitor ma zasilacz wbudowany w obudowę. Koncentratora USB czy innych gniazd w tym monitorze nie znajdziemy.