Piotr Kwiatkowski | 26 lutego 2019, 14:30

Honor View20 − chiński flagowiec dla młodych i... bogatych

Kirin 980, tęczowe V na pleckach i tapeta od Moschino...

Przy okazji premiery swojego flagowca, modelu Honor View20, firma Honor zaprezentowała również nowe, odmienione, bardzo kolorowe logo oraz jasno określiła nowy rynkowy punkt widzenia. Jej zamiarem jest konstruowanie smartfonów przeznaczonych dla osób młodych, dynamicznych i poszukujących nowatorskich, niecodziennych rozwiązań technicznych.

Honor View20 – "oto flagowiec dla ludzi młodych"

W obliczu takich deklaracji marki Honor nie powinno nikogo dziwić, że nowy View20 ma szklany, intensywnie kolorowy tył, który załamuje światło w charakterystyczny wzór litery V (na rynku chińskim model ten sprzedawany jest pod nazwą Honor V20) lub, jak ktoś woli, dystynkcji sierżanta. Dwie bardziej odważne edycje kolorystyczne Phantom Blue (na zdjęciach) oraz Phantom Red powstały we współpracy z marką Moschino i domyślnie mają ustawione tapety nawiązujące do tego znanego włoskiego domu mody (z misiem lub zaplecionymi znakami zapytania). To właśnie te odmiany kolorystyczne są dostępne w sprzedaży w Polsce. Pozostałe − czarna (Midnight Black) i nieco mniej odważna niebieska (Sapphire Blue) − przynajmniej na razie nie trafią oficjalnie do polskich sklepów.    
 

Smartfon wyposażono w płaski, prawie bezramkowy ekran LCD IPS o przekątnej 6,4 cala i rozdzielczości Full HD+ (2310x1080 pikseli), a przyciski sterujące pracą urządzenia ulokowano na prawym boku obudowy. Płaski panel LCD sprawia, że Honor View20 wydaje się na tle smartfonów z zagietymi na bokach wyświetlaczami telefonem dużym i dość szerokim.

Być może jedynie płaska powierzchnia ekranu albo... zastosowanie tańszego szkła, które tak na marginesie nie jest sygnowane żadną cenioną na rynku marką spowodowały, że Honor zdecydował się pokryć przedni panel View20 dodatkową, naklejoną fabrycznie folią. Ta zaś dość łatwo się rysuje. Na szczęście nałożenie nowej folii lub ochronnego szkła na płaski ekran View20 nie powinno sprawić większego problemu. 

Elementem charakterystycznym dla modelu View20 jest ulokowanie przedniego aparatu. Nowy flagowiec Honora to pierwszy smartfon dostępny na rynku, który ma ekran z dziurką. Teraz drogą tą podąża również seria Galaxy S10 firmy Samsung. Zastosowany przez Chińczyków moduł fotograficzny ma niewielką średnicę − 4,5 milimetra, dużą rozdzielczość − 25 megapikseli i wykorzystuje obiektyw o standardowej jasności f/2.0. Być może jest to kwestia nowości i konieczności przyzwyczajenia się, ale jakoś trudniej mi zaakceptować to nowatorskie, dziurkowate rozwiązanie niż klasyczny łezkowy notch znajdujący się dziś w wielu konkurencyjnych telefonach, jak choćby w siostrzanym Huawei Mate 20. Zapewne nieco dramatyzuję, gdyż w wypadku ciemnej tapety Moschino otwór przedniego aparatu jest praktycznie niezauważalny, filmy 16:9 wyświetlają się standardowo poza jego obszarem, a dodatkowo w ustawieniach ekranu otrzymujemy możliwość zamaskowania otworu aparatu za pomocą czarnego paska wyświetlanego na górze (podobnie, jak to miało miejsce w telefonach z notchem), jednak wszystkie te starania producenta psuje duże, paskudnie wyglądające wycięcie w naklejonej na ekran folii.   

Na dole obudowy View20 widać kratkę pojedynczego głośnika, port USB 3.1 typu C oraz otwór głównego mikrofonu. Kolor aluminiowej, wyprofilowanej i ozdobionej szlifem bocznej ramy dopasowany jest do wersji kolorystycznej smartfonu.  

Czytnik linii papilarnych View20 ulokowano standardowo, czyli na tylnym panelu... poniżej dość nietypowo wyposażonej sekcji głównego aparatu. Na pierwszy rzut oka wydaje się on konstrukcją z dwoma modułami fotograficznymi. W rzeczywistości są tu  nawet trzy układy optyczne, ale podczas codziennego fotografowania będziemy używać tylko jednego z nich − 48-megapikselowego aparatu wykorzystującego nową matrycę Sony IMX586 oraz optykę o jasności f/1.8. Drugi moduł to nowatorska konstrukcja ToF (Time of Flight), która widzi obraz w 3D i może być stosowana podczas wyodrębniania obiektów z tła, śledzenia ich ruchu, trójwymiarowego skanowania i retuszu obiektów na żywo oraz do zadań z zakresu rzeczywistości rozszerzonej (AR) i wirtualnej (VR). Honor, przynajmniej w teorii, produkuje do View20 opcjonalną stację dokującą, która pozwala na łatwe podłączenie zadokowanego smartfonu do zewnętrznego ekranu (telewizora, monitora) poprzez HDMI i wykorzystywanie jego aparatu ToF jako sterownika do gier analizującego nasze ruchy, a więc zamienia go w taki kieszonkowy Kinect. Jest w tym wszystkim jednak pewien haczyk − na ten moment wspierane są tylko dwie androidowe gry, a sama stacja dokująca nie jest obecnie dostępna w Polsce.  

Honor View20 jako jeden z niewielu już flagowców zachował gniazdo słuchawkowe minijack 3,5 milimetra (ulokowane na górze obudowy) oraz ma moduł podczerwieni, z pomocą którego może pełnić rolę uczącego się pilota zdalnego sterowania.

Nowy flagowiec Honora jest urządzeniem Dual SIM, ale na wysuwanej tacce kart nie przewidziano już miejsca dla karty pamięci, co daje się jednak racjonalnie wytłumaczyć tym, że na dane użytkownika jest tu aż 256 GB miejsca.

Mniej zrozumiały jest za to fakt, że obudowa View20 nie jest wodoszczelna.

W zestawie ze smartfonem otrzymujemy: szybką ładowarkę sieciową (22,5 W), wypychacz do szufladki kart, przewód USB z wtykiem typu C oraz silikonowy, przezroczysty futerał chroniący boki i tył View20. Brakuje zatem jedynie zestawu słuchawkowego.

Na koniec części opisującej konstrukcję i wykonanie telefonu proponuję jeszcze komplet zdjęć produktowych bez kolorowego tła 

 

 

 

oraz specjalnie dla Czytelnika Magik II zdjęcie otworu przedniej kamery Honora View20 widocznego na włączonym ekranie.