W. Koczyk, M. Kolmer, P. Juraszek | 5 marca 2019, 16:00

IEM2019: Relacja z największej w Polsce imprezy e-sportowej

Intel Extreme Masters

IEM 2019 za nami. Każdy fan nowych technologii, a szczególnie gier e-sportowych, powinien przynajmniej raz wziąć udział w tej imprezie. W tym roku Intel Extreme Masters był jeszcze ciekawszym wydarzeniem niż poprzednie edycje. Przygotowaliśmy dla Was krótką relację.  

Intel Extreme Masters – finały StarCraft II i Counter Strike: Global Offensive

Największa w Polsce impreza e-sportowa za nami. Intel Extreme Masters po raz kolejny zgromadził w katowickim Spodku dziesiątki tysięcy entuzjastów sprzętu komputerowego, a przede wszystkim fanów Fortnite’a, StarCrafta II oraz CS:GO. O randze tego wydarzenia, poza długimi kolejkami ciągnącymi się od rana przed wejściami do obiektu i pulą nagród sięgającą 1,5 miliona dolarów, świadczy też wizyta premiera Mateusza Morawieckiego, która potwierdza, jak istotną i dynamicznie rozwijającą się branżą gospodarki staje się e-sport.

iem 2019 spodek

Podczas naszego pobytu byliśmy świadkami fazy pucharowej StarCrafta II oraz turnieju klasy Major w CS:GO. Zacznijmy od RTS-owej ikony e-sportu. Na sobotę przypadły fazy RO12 oraz ćwierćfinały, natomiast w niedzielę miały miejsce półfinały oraz wielki finał. Tegoroczny turniej był pełen niespodzianek. Można do nich zaliczyć na przykład odpadnięcie z rozgrywki takiej postaci, jak broniący tytułu z zeszłego roku Rogue, który nie wyszedł nawet z fazy grupowej. Tak samo skończyli też Maru, GuMiho, Scarlett, SpceCial i INnoVation, który co prawda wygrał w bardzo interesujący sposób rozgrywkę z Serralem, jednak był to mecz o honor, ponieważ Koreańczyk nie miał już żadnych szans na awans.

W fazie pucharowej zostali więc jak zazwyczaj prawie sami Koreańczycy poza wspomnianym rewelacyjnym fińskim zergiem (Serral) oraz amerykańskim protosem (Neeb), jednak ci niestety odpadli już w ćwierćfinałach. O puchar oraz 150 tysięcy dolarów (cała pula nagród turnieju StarCrafta to 400 tysięcy dolarów) stoczyli walkę Stats (protos) oraz SoO (zerg). Początkowo, po dwóch rundach, wydawało się, że SoO przegra z kretesem, jednak następne trzy wygrane zapewniły mu zwycięstwo. Tym samym udało mu się przerwać niefortunną passę, ponieważ gracz ten często dochodził do finałów w innych dużych turniejach, ale zajmował zazwyczaj drugie miejsce.

Turniej popularniejszego w Polsce CS:GO miał większą pulę nagród (milion dolarów, z czego połowa przypada zwycięskiej drużynie). Na czas naszego pobytu przypadał półfinał rozgrywany w sobotę oraz niedzielny wieki finał. W półfinale typowana do zwycięstwa w turnieju duńska drużyna Astralis, która od paru lat konsekwentnie zdobywa trofea w większych zawodach, pokonała MIBR. Tymczasem siejąca zamęt od początku turnieju bardzo młoda fińska drużyna ENCE eSports (założona wiosną zeszłego roku) pokonała ukraińską formację Natus Vincere, tak samo jak wcześniej poradziła sobie z Team Liquid. W ten oto sposób w niedzielnym finale znalazł się duński Goliat oraz bardzo skuteczny fiński Dawid. Jednak już pierwsza mapa (Train wybrana przez ENCE) pokazała, jak wymagającym przeciwnikiem jest Astralis. Do przerwy drużyna ta prowadziła aż 11:4. Co prawda później ENCE zdołało odbić 7 punktów, jednak Duńczycy wygrali z Finami 16 do 11. Druga mapa, Inferno, dobitnie pokazała dominację Astralis – duńska drużyna wygrała pierwszych 10 rund, nie tracąc ani jednego punktu, ostatecznie zwyciężając 16:4! Tym samym ekipa ta odniosła zwycięstwo w już trzecim turnieju rangi Major, co udowadnia, że jest jedną z najlepszych drużyn Counter Strike’a w historii.

iem 2019 astralis ence