Piotr Gontarczyk | 19 czerwca 2018, 02:33

Mars: łazik Curiosity zrobił sobie selfie, w trakcie gigantycznej burzy piaskowej

Prawdziwi twardziele są z Marsa. Mars być może kiedyś był planetą bardziej przyjazną życiu, ale od dawna nie jest. Obecnie nie jest przyjazny nawet dla łazików Opportunity i Curiosity. Od ponad dwóch tygodni na planecie szaleje największa, od czasu rozpoczęcia stałych obserwacji, burza piaskowa na obszarze co najmniej 35 milionów kilometrów kwadratowych, a więc mniej więcej jednej czwartej całej powierzchni planety.

Burze piaskowe na Marsie wyglądają groźnie i zjawiskowo, ale ze względu na małe ciśnienie atmosferyczne, prędkości wiatru nigdy nie sięgają tych spotykanych na Ziemi. Dla łazików problemem nie jest wiatr, a właśnie piasek, który nie tylko blokuje promienie Słońca, ale też pokrywa panele słoneczne. Opportunity od początku był w znacznie gorszej sytuacji, bo wokół niego zrobiło się niemal całkowicie ciemno. Łazik już 12 czerwca przeszedł w tryb hibernacji i obecnie oczekuje się na poprawę pogody i możliwość sprawdzenia, czy Opportunity będzie w stanie ponownie się uruchomić. Według naukowców burza piaskowa na Marsie może potrwać nawet kilka tygodni. Wiele mediów już kilka dni temu przyciągało tytułami o potencjalnej śmierci Opportunity. Łazik jednak nie takie straszne wydarzenia przetrwał.

Sprawdź ceny płyt głównych z chipsetami AMD X399

Curiosity też znajduje się w obszarze oddziaływania burzy piaskowej, aczkolwiek jego sytuacja jest trochę lepsza, gdyż ilość pyłu w atmosferze, w jego okolicach jest znacznie mniejsza, a łazik kontynuuje swoją pracę. Dla niego brak światła nie stanowi zresztą problemu, gdyż wykorzystuje on radioizotopowy generator termoelektryczny. Naukowcy z NASA przygotowali sekwencję poleceń, na podstawie których Curiosity zrobił sobie... selfie. Widzimy na nim spoglądający w oko kamery łazik znajdujący się w kraterze Gale, który według naukowców niegdyś mógł być dnem dużego jeziora. To czego na zdjęciu nie widać to oczywiście horyzont, no ale burze piaskowe mają to do siebie, że odbierają horyzonty i jeszcze łazikom w oczy piaskiem sypią. Oba łaziki to jednak prawdziwi wyczynowcy, wyjątkowo twardzi zawodnicy. Misja Opportunity miała pierwotnie trwać 90 dni, a Curiosity około dwa lata. Opportunity na Marsie pracuje od 25 stycznia 2004 roku, a Curiosity od 6 sierpnia 2012 roku.

Niby nic, ale to selfie powstało na innej planecie

Warto wyjaśnić jeszcze, jak Curiosity zrobił sobie selfie, skoro nie widać jego ramienia, na którym znajduje się kamera. Otóż zdjęcia przesyłane przez Curiosity są małe i dopiero na Ziemi następuje łączenie ich w całość. Aby można było zobaczyć sam łazik w całej okazałości, obrotowe ramię zostało usunięte. Kamera na tym ramieniu służy do robienia 360-stopniowych zdjęć panoramicznych. Na każde z nich składa się 100 mniejszych zdjęć, które są sklejane już na Ziemi. Jako kolejną ciekawostkę dorzucę to, że dane z łazika Curiosity do Mars Reconnaissance Orbiter przesyłane są z prędkością od 100 do 250 Mb/s, ale pod warunkiem, że sonda znajduje się w bezpośrednim zasięgu łazika. Oddzielna komunikacja z Mars Orbiter to od 500 b/s do 32 kB/s. MRO nie jest stałym pośrednikiem w komunikacji na zewnątrz" lokalnej sieci Marsa". Dalej dane trafiają do Mars Odyssey, który z Ziemią komunikuje się z prędkością od 128 do 256 kB/s. Oznacza to, że 250 Mb danych łazik faktycznie może przesłać na Ziemię w nie mniej niż 20 godzin. To jednak tylko idealny scenariusz, bo maksymalną przepustowość łącza łaziki osiągają przez nie więcej niż 8 minut ziemskiej doby. Ich możliwości  łączności z Ziemią są dodatkowo ograniczane przez źródła zasilania. Dotyczy to przede wszystkim Opportunity. Kolejnym ograniczeniem w komunikacji jest to, że sondy wokół Marsa bezpośrednio "widzą" Ziemię przez nie więcej niż 16 godzin na dobę. Zauważcie też to, że mowa jest o 250 Mb, a nie 250 MB.

Źródło: NASA, opr. wł.