Adrian Kotowski | 7 września 2018, 18:32

Nvidia Turing: tańsze karty prawdopodobnie nie będą obsługiwać ray tracingu w grach

Ważna wypowiedź dyrektor finansowej Nvidii. W sieci pojawiła się transkrypcja z konferencji zielonych z inwestorami, z której dowiadujemy się wielu interesujących rzeczy na temat kart Turing. Colette Kress, CFO Nvidii, wypowiedziała się m.in. na temat spodziewanej wydajności sprzętu, a także broniła podwyżki cen urządzeń. Uwagę zwraca jednak inna wypowiedź, która już jest odbierana w sieci jako zapowiedź tego, czego powinniśmy spodziewać się po tańszych GPU z nowej rodziny GeForce’ów.

Colette Kress, dyrektor finansowa firmy kierowanej przez Jensena Huanga, została zapytana o usprawnienia, które zieloni wprowadzili wraz z architekturą Turing. Jak można było się spodziewać, zdaniem Kress najważniejszą nowością jest obsługa ray tracingu w grach. Warto jednak na dłużej zatrzymać się przy tym fragmencie wypowiedzi:

And then just a couple of weeks ago now we've announced the overall cards for overall gaming. The cards will come out. We'll start with the ray-tracing cards. We have the 2080 Ti, the 2080 and the 2070 overall coming to market. This is a major leap in terms of something that people probably weren't expecting for another 10 years to 15 years. 

Szczególną uwagę należy zwrócić na pierwsze z pogrubionych zdań. Kress wyraźnie stwierdza, że jej firma zaczyna od udostępnienia na rynek kart z obsługą ray tracingu. Są to oczywiście wszystkie ogłoszone do tej pory konstrukcje, które w nazwie mają oznaczenie RTX. Takie sformułowanie może wskazywać, że pojawią się też produkty bez takich funkcji. Trudno byłoby tutaj mówić o jakiejś niespodziance, bo już od dłuższego czasu w sieci krążą plotki dotyczące przycięcia możliwości słabszych modeli. W pewien sposób jest to zrozumiałe – skoro najwydajniejsze konstrukcje z rodziny Turing mają problemy z zapewnieniem odpowiedniej płynności po włączeniu ray tracingu, to na słabszych będzie jeszcze gorzej. Pokaz slajdów w jednej z nowych gier z aktywną techniką śledzenia promieni nie będzie zbyt dobrze wyglądał z marketingowego punktu widzenia.

Nvidia GeForce RTX 2080 Ti Founders Edition

Według TechPowerUp pozbawienie obsługi nowych technik niższych w hierarchii kart mogłoby nie być jednak najlepszym pomysłem zielonych. Gracze najchętniej nabywają sprzęt ze średniego segmentu (co widać na Steamie), dlatego tak popularną kartą jest GeForce GTX 1060. Jeśli jego następca nie otrzyma obsługi technik wchodzących w skład platformy Nvidia RTX, to tempo adaptacji rynkowej nowych rozwiązań będzie po prostu bardzo wolne. Do tego dochodzi też kwestia segmentacji w ofercie producenta oraz nazewnictwa, które może być trudne do zrozumienia dla zwykłego zjadacza chleba.

Trzeba też wspomnieć o innych wiadomościach przekazanych przez Kress. Część z nich może być nieco zaskakująca pewnie nawet dla samych przedstawicieli Nvidii, którzy po prezentacji zapoznali się z wypowiedziami swojej koleżanki. Według niej nowe karty mają być nawet dwukrotnie wydajniejsze niż ich poprzednicy. Co istotne, Kress mówiła tutaj o sytuacji, gdy na nowych urządzeniach odpalone zostaną starsze gry w żaden sposób niezoptymalizowane pod nową architekturę. Temu przeczą nawet oficjalne slajdy wypuszczone wcześniej przez Nvidię, bo taki wynik udało się tam osiągnąć wyłącznie po zastosowaniu DLSS. Dodała też, że w przypadku użycia techniki śledzenia promieni Turing jest sześciokrotnie wydajniejszy niż poprzednik. Biorąc pod uwagę obie kwestie, Kress postanowiła bronić cen sprzętu twierdząc, że co prawda wzrosły, ale różnica w wydajności jest większa niż różnica w cenie. Według niej nie ma się więc czym przejmować.