Mieszko Krzykowski | 10 marca 2015, 12:21

Android 5.0 i 5.1 Lollipop

Android 5.0 Lollipop to nazwa kolejnej wersji bijącego rekordy popularności mobilnego systemu operacyjnego Google, zaprezentowanej pod koniec 2014 roku. Przynosi ona wiele usprawnień, jednak (jak to w ekosystemie Androida często bywa) nie każdemu będzie dane z nich odnieść pożytek. Co nowego jest w Androidzie 5.0 i kto będzie mógł skorzystać z jego dobrodziejstw, a kto będzie musiał się obejść smakiem? Zapraszamy do lektury.

Android 5.0 Lollipop – co nowego

Andoid 5.0 Lollipop został oficjalnie nazwany i zademonstrowany 15. października 2014 roku. Na pierwsze gadżety z nim – phablet Nexus 6 i tablet Nexus 9 – trzeba było poczekać do początku listopada, a niedługo potem rozpoczęło się udostępnianie aktualizacji do starszych urządzeń należących do nexusowej rodziny i kilku gadżetów niezwiązanych bezpośrednio z Google. Jeśli chcesz zobaczyć listę smartfonów, których oprogramowanie zostanie (lub już zostało) zaktualizowane do Androida Lollipop, to zapraszamy tutaj.

Na skróty

Na początek lista najważniejszych nowości w skróconej formie – specjalnie dla osób, które nie mają czasu/ochoty na analizowanie znajdującej się za nią ściany tekstu. Android 5.0 Lollipop w pigułce to:

 

Android 5.1 Lollipop – co nowego

Android 5.1 został ogłoszony 9. marca 2015 roku i ta wersja systemu skupia się głównie na poprawie stabilności i szybkości działania Androida Lollipop. Oprócz tego, przynosi ona kilka drobnych zmian w funkcjonalności. Teoretycznie najważniejszą z nich jest dodanie obsługi smartfonów dual-SIM – dotychczas ich twórcy musieli samodzielnie modyfikować oprogramowanie, aby wszystko działało w nich jak powinno, a od teraz wszystkie niezbędne mechanizmy związane z dual-SIM są zaszyte w jądrze czystego oprogramowania. Inne drobne zmiany, to dodanie wsparcia dla HD Voice (oczywiście działa to tylko wtedy, gdy umożliwia to Twój operator sieci komórkowej) i bardziej rozbudowana funkcja ochrony zagubionego urządzenia, które po zablokowaniu będzie się teraz domagało wpisania hasła nawet po wykonaniu fabrycznego resetu systemu.

Wielu posiadaczy smartfonów i tabletów z Androidem skarży się na to, że ich gadżety zaczęły działać wyraźnie gorzej po zaktualizowaniu oprogramowania z KitKata na Lollipopa. Pracownicy Google szybko potwierdzili, że winę za to ponosi złe zarządzanie pamięcią RAM pierwszych wersji Androida 5. Android 5.1 miał przynieść ze sobą niezbędne poprawki i sprawić, że system zacznie działać tak, jak powinien od samego początku, ale nie udało się to od razu i było potrzebne stworzenie Androida 5.1.1.  

 

Material Design

Material Design to jedna z najczęściej pojawiających się nazw wiązanych z Androidem 5.0. I słusznie, bo faktycznie w tym wydaniu Androida poświęcono wszystkim rzeczom związanym z Material Design mnóstwo uwagi, choć aby to dostrzec, trzeba uściślić czym właściwie jest Material Design. Material Design to swoisty worek, do którego Google wrzuciło różne wytyczne, wskazówki i narzędzia mające pomagać w szybszym i łatwiejszym tworzeniu ładniejszych aplikacji i czytelniejszych interfejsów, skalujących się na urządzenia różnych rozmiarów i typów. Praktyczną prezentacją możliwości jakie daje wykorzystanie rzeczy wyjętych z tego worka są oczywiście podstawowe aplikacje Google (GMail, Kalendarz, YouTube, itp.), jak i to co najbardziej widoczne, czyli nexusowy wygląd czystego Androida 5.0. Jednak podkreślamy: prezencja nowego Androida to nie jest istota Material Design (tym bardziej, że przecież większość sprzedawanych smartfonów z Androidem ma nakładki całkowicie zmieniające jego wygląd), a tylko (i aż) efekt wykorzystania w praktyce związanych z Material Design wytycznych i narzędzi. Google za pomocą tego pokazuje, w którym kierunku chce pchnąć rozwój całego ekosystemu. Nie chodzi tu więc tylko o to, że w Androidzie 5.0 są nowe efekty graficzne, animacje, ikony, przejścia, cieniowanie i wszystko wydaje się mieć większą głębie, a o to, że z tych wszystkich efektów, animacji i innych rzeczy mogą teraz łatwo korzystać programiści. Pełny wpływ Androida 5.0 i Material Design na powiązane z nimi gadżety zobaczymy dopiero za jakiś czas, gdy deweloperzy zaczną aktualizować swoje dzieła i dostosowywać je do wskazówek Google (jeśli w ogóle zaczną to robić, ale to już inna sprawa).

 

Material Design w akcji, czyli interfejs Androida 5.0

Opisywanie interfejsu Androida to wyjątkowo trudne i dziwne zadanie, ponieważ tak naprawdę nie do końca wiadomo co się powinno opisać i ile uwagi temu poświęcić. W końcu większość użytkowników urządzeń z Androidem i tak nigdy nie zobaczy na swoje własne oczy tego, co nazywane jest czystym Androidem, bo jest on przeważnie mocno otulony nakładką systemową. Ba, nawet można dyskutować, czy Android w Nexusach jest tym prawdziwie czystym, bo przecież tak naprawdę jest to połączenie tej „najczystszej” wersji Androida AOSP z usługami i aplikacjami Google. Dlatego poniższe akapity należy bardziej traktować jako pomoc w wyrobieniu sobie wyobrażenia na temat tego, jak wygląda kierunek rozwoju Androida, a nie jako opis tego, jak będzie wyglądał interfejs Twojego telefonu, gdy dostanie on aktualizację do Androida 5.0.


   


Wizualna różnica w porównaniu z beznakładkowymi odmianami Androida 4.x jest widoczna od razu. Interfejs jest teraz jaśniejszy, prostszy i bardziej kolorowy. Z wielu miejsc poznikała czerń charakterystyczna dla starszych wersji systemu i została zastąpiona bielą albo jasną szarością. Jednak najprzyjemniejsze dla oka efekty zauważa się gdy zacznie się przesuwać palcem po ekranie. Wtedy dopiero widać jak ogromną ilość pracy włożono w to, aby niemal każdej akcji towarzyszyła jakaś ładna animacja. Słowa nie są w stanie opisać tego jak różne elementy wysuwają się z dołu ekranu, chowają się pod czymś, rzucają cień i jak reagują na dotyk, a wszystko to zrobiono ze smakiem i bez zbędnej przesady. Po prostu najlepiej zobaczyć to w akcji.

Oczywiście nie wszystkim muszą się spodobać nowe szaty króla Androida (szczególnie osoby gustujące w ciemniejszych skórkach mają na co ponarzekać), lecz Android 5.0 to pierwszy Android, który nam się naprawdę spodobał wizualnie i uważamy, że większość obecnych nakładek systemowych więcej w nim popsuje, niż poprawi. Krótko mówiąc, odświeżenie „elewacji” było Androidowi potrzebne i zostało przeprowadzone w gustowny sposób.

 

Drobne zmiany w funkcjonalności interfejsu

W Androidzie 5.0 zmienił się też sposób działania niektórych często używanych elementów interfejsu. Najbardziej widoczne są zmiany w szufladce powiadomień. Jest to element bardzo często modyfikowany w nakładkach producenckich i nie dziwimy się, bo wcześniejsze koncepcje Google na temat tego jak on powinien wyglądać były dość problematyczne. Na szczęście teraz w końcu działa i wygląda to jak powinno. W starszym Androidzie wysunięta szufladka zawsze zasłaniała cały ekran, nawet jeśli było w niej tylko jedno powiadomienie, a teraz zdecydowano się na ładne półprzeźroczystości i dostosowywanie jej długości do liczby znajdujących się w niej elementów. W starszym Androidzie do podręcznych przycisków ustawień systemowych uzyskiwało się dostęp po wciśnięciu przycisku znajdującego się w prawym górnym rogu wysuniętej szufladki, a teraz robi się to dotykając jej górnej belki, wysuwając ją dwukrotnie albo wysuwając ją dwoma palcami jednocześnie. W samym menu również nastąpiło małe przemeblowanie i pojawił się suwak regulacji jasności (współpracuje on z regulacją automatyczną, czyli pozwala na lekkie wyregulowanie tego co ustawił automat, zamiast od razu go wyłączać), przycisk aktywacji punktu dostępu i... latarka (nareszcie!). W końcu też guzik od Wi-Fi działa jak przełącznik, a nie jak skrót do systemowego menu sieci bezprzewodowych. Jest tu też jeszcze jedna zmiana: w prawym górnym rogu szufladki jest teraz klawisz pozwalający na zarządzanie i przełączanie się między skonfigurowanymi użytkownikami.


   


Modyfikacje dotknęły również ekran przełączania się między aplikacjami. Oprócz tego, że wygląda on teraz inaczej i uruchomione w tle programy są prezentowane za pomocą stosu kart, to teraz każda aplikacja może powiązać ze sobą więcej niż jedną taką kartę. Domyślnie jest to aktywne dla przeglądarki Chrome i każda strona internetowa to oddzielna karta na ekranie przełączania. Akurat w tym przypadku nie jest to najbardziej fortunny pomysł (na szczęście można to wyłączyć), lecz w przypadku narzędzi do edycji dokumentów – jak najbardziej tak.

To nie koniec, bo jest tu jeszcze kilka innych przydatnych funkcji. W Androidzie 5.0 bardzo rozbudowano mechanizm wyciszania powiadomień. Do standardowego wyciszenia wszystkich dźwięków na nieokreślony czas, doszedł tryb priorytetów, w którym da się ustawić listę kontaktów mogących się „przedrzeć” przez zasłonę wyciszenia, jak długo ma on być aktywny, a także skonfigurować automatyczne włączanie się go w wybrane dni w wybranych godzinach. W różnych nakładkach systemowych można było spotkać podobne rozwiązania już wcześniej, ale bardzo nas cieszy, że teraz będzie to standardem.


  


Android w końcu został wyposażony w tryb oszczędzania energii, ograniczający zużycie danych w tle, zmniejszający jasność ekranu i wydajność procesora. W ustawieniach programistycznych można nawet... przełączyć interfejs w tryb monochromatyczny, co może mieć pozytywny wpływ na czas pracy urządzeń z ekranami AMOLED. Jest to jeden z tych dodatków, którego większość osób nie zauważy, ponieważ większość twórców nakładek opracowało już własne i dużo bardziej zaawansowane mechanizmy oszczędzania energii, ale znowu – dobrze, że jest to teraz standardem.


  


Jeszcze jeden drobiazg na koniec tego śródtytułu. Pamiętacie co pojawia się na ekranie w Waszych telefonach po dłuższym przytrzymaniu przycisku wyłączania urządzenia? Co smartfon, to inny zestaw przycisków w wyświetlającym się wtedy menu. A w czystym Androidzie 5.0 zredukowano go do jednej pozycji:



Jeśli ktoś ma zwyczaj wyciszania telefonu, bądź przełączania go w tryb samolotowy w ten sposób, to po przesiadce na Androida 5.0 może przeżyć lekki szok.

 

Zmiany pod maską: ART, Project Volta, Android Extension Pack i inne

Liczne niesamowicie istotne zmiany zaprowadzone w najnowszej wersji Androida są zupełnie niewidoczne dla użytkownika, ale będą one miały bardzo duży wpływ na przyszłość całej platformy i jej sposób działania. Największa z nich jest związana ze zmianą domyślnego środowiska uruchomieniowego Androida z maszyny wirtualnej Dalvik, na środowisko ART. ART (skrót od Android runtime) nie jest całkowitą nowością, bo pierwszy raz pojawiło się jako opcja w Androidize 4.4, jednak teraz jest tym jedynym słusznym środowiskiem. Całkowicie zmienia to sposób w jaki są uruchamiane programy na tym systemie, bo ich kod jest kompilowany na kod maszynowy raz, a dobrze w czasie instalacji, a nie przed (niemal) każdym ich uruchomieniem. Co to zmienia? Jeśli masz smartfona, który wcześniej miał starszą wersję Androida i otrzymał aktualizację do Lollipopa, to możesz zauważyć, że zmniejszyła Ci się ilość wolnego miejsca w nośniku systemowym, bo teraz wszystkie programy zajmują go trochę więcej. Poza tym, niektóre narzędzia mogą jeszcze działać nie do końca poprawnie (choć dzieje się tak niezmiernie rzadko). A gdzie korzyści? W tym całym zamieszaniu chodzi głównie o zmniejszenie zużycia pamięci operacyjnej i ogólne przyspieszenie działania systemu. I faktycznie ART połączony z wprowadzonymi w Androidze 5.0 poprawkami w działaniu odśmiecarki pamięci operacyjnej mocno wygładza działanie wielu aplikacji, które wcześniej miały problemy z płynnym funkcjonowaniem.

W kontekście Androida Lollipop często wymieniana jest również nazwa Project Volta. Ta długofalowa inicjatywa Google ma pomóc w tworzeniu bardziej energooszczędnych aplikacji i wyłapywaniu elementów pisanych programów niepotrzebnie zużywających akumulator, co ma się przełożyć na dłuższą pracę na jednym ładowaniu. Czy to znaczy, że po aktualizacji systemu do Androida 5.0 Twój smartfon będzie się rzadziej upominał o podpięcie do ładowarki? Niekoniecznie. Jak wspomnieliśmy, są to tylko narzędzia mające ułatwić optymalizację i od Google nie zależy, czy programiści (a w szczególności twórcy nakładek systemowych) faktycznie spożytkują je we właściwy sposób.

Android 5.0 jest też znacznie lepiej przystosowany do efektywnego wykorzystywania możliwości nowoczesnego sprzętu. W pełni obsługuje on 64-bitowe procesory ARM, MIPS i x86, przez co takie smartfony jak Samsung Galaxy Note 4 z 8-rdzeniowym Exynosem pokażą pełnię swojej wydajności dopiero po aktualizacji systemu. Przy okazji odblokowuje to obsługę urządzeń z 4 i więcej GB pamięci operacyjnej i w przyszłym roku producenci gadżetów zapewne zechcą z tego skorzystać. Android 5.0 to też lepsze wsparcie dla nowych układów graficznych, dzięki OpenGL ES 3.1 i Android Extension Pack. Ta druga nazwa to tak naprawdę zestaw około 20 znanych rozszerzeń umożliwiających na przykład korzystanie z teselacji, czy kompresji tekstur ASTC. Z Android Extension Pack i Open GL ES 3.1 w momencie pisania tego tekstu są kompatybilne takie GPU jak Adreno 420 (Snapdragon 805), ARM Mali-T760 (na przykład Exynos 5433) i Tegra K1. 

Android 5.0 to też mnóstwo nowych interfejsów programistycznych. Prawdopodobnie jednym z najciekawszych i najbardziej przydatnych z nich jest nowy interfejs dostępu do funkcji aparatu. Dzięki niemu będzie możliwe łatwiejsze tworzenie oprogramowania aparatu udostępniającego zaawansowane ustawienia manualne i zapisywanie zdjęć w formacie RAW.

 

Telefony, które dostaną lub już dostały aktualizację do Androida Lollipop:

Poniżej zamieszczamy listę smartfonów popularnych producentów, które mają otrzymać aktualizację do Androida 5.0 Lollipop. Znajdują się na niej tylko pozycje oficjalnie potwierdzone przez dane firmy (stąd na przykład taka krótka lista urządzeń LG).

Nexusy


Samsung


LG


Sony


HTC


Motorola


Asus

  • ZenFone 4
  • ZenFone 5
  • ZenFone 6
  • ZenFone 5 LTE
  • PadFone S

 

Android Lollipop – udział w rynku

Na początku każdego miesiąca Google podaje informacje o popularności różnych wersji Androida. Według nich, na początku maja 2015 Android Lollipop był zainstalowany na 10% aktywnych urządzeń z Androidem.