Agnieszka Serafinowicz | 6 października 2010, 11:30

Optymalizacja Windows – obalamy mity

Pseudooptymalizacje

Zyski i straty
Cel wykonywania wszelkich działań optymalizacyjnych jest oczywisty. Wizja wydajniejszego systemu i zainstalowanych w nim aplikacji oddziałuje na wyobraźnię wielu użytkowników. Treść pseudoporad często jest zawiła, pojawiają się w niej skomplikowane terminy, nieznane nazwy elementów systemu – całość sprawia wrażenie niezwykle fachowego, ukrytego triku, którego wdrożenie przyniesie natychmiast obserwowalne efekty. Spotykamy się także z innego typu rozwiązaniami: prostymi w obsłudze programami, w których kliknięcie jednego przycisku w „magiczny” sposób powoduje np. zwolnienie olbrzymich pokładów RAM-u. Niestety, w obu przypadkach najczęściej mamy do czynienia z iluzją. Genialny trik okazuje się nic niewart, a pozornie świetny program-tweaker w najlepszym razie jest zwykłą „obiecanką podniecanką”. Niestety, często wręcz szkodzi, zaburzając działanie funkcji optymalizujących zarządzanie pamięcią w systemie operacyjnym, co w rezultacie zmniejsza wydajność.

Wielu użytkowników zadaje sobie pytanie, ile można zyskać. To niewłaściwe podejście. Należałoby raczej poszukać odpowiedzi na pytanie, ile można stracić. Strata w wyniku zastosowania pseudooptymalizacyjnego triku często jest znacznie większa niż potencjalny zysk z udanego wdrożenia pewnych działań optymalizacyjnych. To wyjaśnia nasze podejście do tematu: chcieliśmy pokazać, jak uniknąć błędnych porad, bo dzięki temu tak naprawdę można zyskać. Warto pamiętać, że nawet w sytuacji, gdy np. zmiana rejestru Windows zasugerowana w jakiejś pseudoporadzie jest tylko ignorowana przez system, to też tracisz – w tym przypadku czas.

Każdy przedstawiony w artykule pseudotrik optymalizacyjny znaleziony w internetowej Wszechnicy Wiedzy Wszelakiej sprawdzaliśmy pod kątem wpływu na wydajność systemu, a dokładnie: czy jest obojętny dla systemu, czy też powoduje skutek odwrotny do zamierzonego. Zysków się nie spodziewaliśmy – w końcu zajęliśmy się wyłącznie obalaniem mitów optymalizacji.

Bardzo często „zysk” z działań optymalizacyjnych przedstawiany jest przez pryzmat czasu uruchamiania się systemu operacyjnego.  Jednak w praktyce szybszy start systemu wcale nie musi przekładać się na jego szybsze działanie. Niektóre triki, teoretycznie mające przyśpieszyć uruchamianie, mogą zmniejszyć wygodę pracy. Co z tego, że system operacyjny będzie gotowy 10 sekund wcześniej, gdy później trzeba czekać znacznie dłużej na uruchomienie aplikacji albo na wydruk? Zupełnie kuriozalne okazało się podsumowanie artykułu opublikowanego w jednym z popularnych pism komputerowych. Tekst dotyczył przyśpieszania startu Windows XP i Windows Vista, a ostatnie zdanie epatowało olbrzymim entuzjazmem autora: „Start systemu w… 7,001 s! Szkoda tylko, że taka konfiguracja wieszała się tuż po starcie…”. Chyba nie o taką „optymalizację” chodzi...