Marcin Żebrowski | 21 grudnia 2013, 17:25

Radeon R9 290 @ R9 290X – czy modowanie kart graficznych wciąż jest możliwe?

Radeon R9 290 @ R9 290X

Operacja

Najpierw trzeba skompletować kilka programów, które pozwolą przeprowadzić diagnostykę i modyfikację kart:

  • MemoryInfo
  • GPU-Z
  • Atiflash
  • BIOS karty R9 290X.

Programem MemoryInfo sprawdzimy rodzaj pamięci oraz jej producenta.

Jest ważne, aby Radeon R9 290X, którego BIOS będziemy kopiować, korzystał z tych samych kości pamięci. Pozwoli to uniknąć wielu kłopotów. Cała operacja jest dosyć bezpieczna, ponieważ Radeony R9 290 mają podwójny BIOS. Przełącznik znajdujący się na laminacie R9 290 przełącza go między różnymi trybami pracy. W większości kart wyposażonych w wolniejsze GPU pozwala on wybrać BIOS, z którego karta ma korzystać.

Po nieudanym wgraniu BIOS-u zawsze można wrócić do oryginalnego. Daje to duże poczucie bezpieczeństwa i nawet niedoświadczony użytkownik może sobie pozwolić na zabawę w modowanie Radeona.

Po sprawdzeniu zastosowanych kości pamięci dobieramy odpowiednią wersję BIOS-u. Sprawdziliśmy dwa: Asusa i Gigabyte'a. Aby skopiować BIOS, trzeba przygotować dysk startowy z systemem DOS. Najlepiej nada się do tego pendrive. Po uruchomieniu komputera pokaże się linia poleceń. Dla przypomnienia kilka poleceń środowiska tekstowego DOS, które mogą się okazać pomocne:

  • cd nazwa_katalogu – wejście do katalogu;
  • dir – wyświetlenie zawartości bieżącego katalogu;
  • strzałka w górę lub w dół – cofnięcie ostatnio wpisanego polecenia.

Na pendrivie, który posłuży do uruchomienia komputera, powinny się znaleźć Atiflash oraz BIOS od R9 290. Na samym początku kopiujemy oryginalny BIOS:

  • Atiflash -s 0 nazwa_biosu.rom

Parametr -s powoduje skopiowanie BIOS-u, a liczba 0 określa numer karty, z której jest on kopiowany. Po zakończeniu tej operacji można wgrać nowy BIOS.

  • Atiflash -p 0 -f bios_r9_290x.rom

Przełącznik -p powoduje skopiowanie BIOS-u z pliku, liczba 0 to numer karty, do której BIOS jest kopiowany, -f zaś powoduje wymuszenie przeprowadzenia operacji bez sprawdzania AsicID itp.


Na koniec ponownie uruchamiamy komputer, instalujemy sterowniki i sprawdzamy w GPU-Z, czy udało się odblokować kartę do pełnej wersji R9 290X. Niestety, w naszym przypadku operacja się nie powiodła i obydwie karty zgłaszały liczbę jednostek charakterystyczną dla zwykłego R9 290. Oczywiście, domyślne taktowanie rdzenia przyspieszyło.

Czy warto spróbować?

Naszym zdaniem – tak. W poprzednich latach modowanie kart wymagało większych umiejętności i większej wiedzy. Do tego dochodziło spore ryzyko uszkodzenia karty. Obecnie opcja podwójnego BIOS-u w 99% zabezpiecza przed niepowodzeniem. Zawsze jednak pozostaje pewne ryzyko, a ponadto traci się gwarancję. Na rynku pojawiły się już R9 290 przemienione przez sprzedawców w R9 290X. Zmniejsza to szansę kupienia na rynku pierwotnym modowalnej karty, ponieważ te, które trafiły do sprzedaży, zapewne są teraz selekcjonowane. A co, gdy się nie uda? Wiele nie tracimy, ponieważ dzięki zablokowaniu części jednostek cieniowania R9 290 lepiej się podkręcają, więc można zniwelować różnicę w wydajności, nie dopłacając do R9 290X. Wciąż czekamy na dostępność niereferencyjnych Radeonów R9 290, gdyż w obecnych cenach jest to bardzo atrakcyjna propozycja.